xx1344xx.

15:15

Wychodziłam raczej popatrzeć na ludzi, aniżeli się z nimi zapoznawać czy integrować. Patrzyłam tylko przed siebie, innym razem na kogoś, to bywa moim jedynym zajęciem. Czasem czuję się taka odcięta od czegokolwiek co się dzieje. Moje uczestnictwo w kontaktach międzyludzkich polega ostatnio na gapieniu się w sufit, miarowym pociąganiu ze szklanki czy potakiwaniu w "adekwatnych momentach". Rozłączyłam się z ciałem, myślami gdzieś uciekam.
Gdzieś. Do Ciebie. W całym tym szalonym świecie mojego własnego ja jesteś jedyną stałą, punktem odniesienia. Bywa i, że kompasem moralnym. Niczego więcej nie chcę, jak tylko móc się Tobą zachłysnąć i dostąpić wniebowzięcia z Twojego nadmiaru. Pojęcie, że mam Cię zbyt wiele? Paradoks. Właściwie to abstrakcja.
Nie jestem zbytnio dobrym człowiekiem, ani mądrym, podejmuję raczej kiepskie decyzje i dokonuję raczej marnych wyborów.
Ale kocham Cię ponad wszystko, bezwarunkowo, nieprzemijająco.
Jesteś jak krew w moich żyłach - tak długo jak żyję będę Cię czuć.

You Might Also Like

0 komentarze