xx1430xx. Dlaczego zostałam matematykiem.

16:27

I <3 U
awwwwww ♥
Dlaczego zostałam matematykiem?
Pytanie absurdalne, a dlaczego miałabym nie zostać?
Okazuje się, ze jednak ISTNIEJĄ powody dla których młoda, uzdolniona [ach, ta moja skromność] dziewczyna nie może podjąć decyzji o kontynuowaniu edukacji, po gimnazjum, w liceum, na profilu matematyczno-fizycznym.
Fakt jest taki, że byłam [jestem?] uznawana za ponadprzeciętnie uzdolnioną matematyczkę, ba, chemia i fizyka również dobrze mi szły [a jestem dziewczyną].
I poszłam na matfiza. Przy okazji spotykając się z komentarzami "wiesz co robisz?", "ale Ty? dziewczyną jesteś byś wybrała coś bardziej kobiecego, to dla facetów", brakowało jeszcze transparentu "mat-fiz nie dla dziewczyn", ale sensem tego wszystkiego było i tak twierdzenie, że "jesteś na to za głupia, baby się nie znają na naukach ścisłych".
Od kiedy posiadanie na końcu chromosomu X czy Y determinuje to, kim jesteśmy, kim możemy być?
W ciągu całej swojej "kariery" matematycznej, która notabene, w przyszłym roku będzie trwała 10 lat [a ja będę miała 18, sami rozumiecie, przeszło połowa życia] osiągnęłam sporo. Może nigdy nie byłam na pierwszym miejscu w żadnym konkursie ogólnokrajowym, ale 2,3,8 czy 13 już tak. Jako jedna z nielicznych dziewczyn. Bo mówi się, że w pewnym wieku [nie chcę teraz wprowadzić w błąd, bo dawno temu o tym czytałam, ale chyba coś koło 12/13 lat] chłopcy zaczynają lepiej rozumieć nauki ścisłe i zaczynają "wygrywać" z dziewczętami w nauce. Nie wiem dlaczego przyjmuje się, że we wczesnych latach kształcenia dzieci to dziewczynki są prymuskami, bo są cichsze, bardziej ułożone i teoretycznie obowiązkowe. Tak, byłam prymuską już w szkole podstawowej i świadectwa z wyróżnieniem miałam od początku podstawówki, do końca gimnazjum, w I klasie liceum mi nie wyszło - jedynie 4,33 - ze względu na problemy osobiste jak i lenistwo, nie o tym mowa; nie byłam ani cicha, ani ułożona czy też sumienna, diabeł we mnie siedział, zadań robić mi się nie chciało. Miałam okropne pismo, na które zwracano mi uwagę, "bo dziewczynki tak nie piszą", a ja pisałam. I chuj. Szlaczki i tematy podkreślone kolorowymi mazakami też nie były moim priorytetem, ale byłam inteligentna i tego niektórzy nie mogli przeboleć. Chłopcy w tym czasie mieli być "urwisami" [pisałam już o tym trochę tutaj ].  Mogli rozrabiać, zachowywać się głośno, dostawać słabe oceny, oni tak, dziewczynki nie. Jeśli natomiast znalazł się chłopiec, który postępował jak "przykładna dziewczynka" tj. z dobrymi ocenami, sumienny i wolący książki od piłki, to zostawał wykluczony przez grupę rówieśniczą, a właściwie, przez "herszta" klasowej bandy. Stereotypy od najmłodszych lat, nakładanie roli i tworzenie sztucznych obrazów, które zatruwały umysły dzieci.
Kiedy już następował ten wiek, w którym mali mężczyźni mieli zacząć przewyższać swoje koleżanki pod kątem umiejętności i zdolności do kierunków ścisłych zaczynała się jeszcze gorsza propaganda. Utalentowani chłopcy to mali geniusze, ulubieńcy, szczególnie pań nauczycielek, a dziewczyna zdobywająca nagrody? kujonka. Kujonka bez taryfy ulgowej. Jedynie mój charakter sprawiał, ze teraz z ręką na sercu mogę powiedzieć, że robiłam w obu poprzednich szkołach to, co chciałam. Bo znajdowali się nauczyciele, którzy widzieli mój potencjał.
Od najmłodszych lat, najpierw nieświadomie, potem już troszkę bardziej świadomie robiłam się "wpływowa" i starałam się wyrobić sobie "pozycję i "markę". Lata spędzone w samorządzie, znowu stwierdzenia "zostaw to chłopcom, oni nadają się do rządzenia". Nie. Nie proszę państwa. Do sprawowania władzy nadaje się osoba, która posiada pewien szereg cech, które w żaden sposób nie występują zależnie od płci. Samodzielny chłopak, z własnym zdaniem, który nie daje sobą manipulować to silny charakter, dziewczyna o podobnym usposobieniu - suka. tak. Tyle razy zostałam obwołana władczą, zimną suką, że już nie zliczę, mimo dobrej pamięci. Cieszę się, że takie panuje o mnie zdanie wśród śmiesznych, zaciemnionych ludzi. To znaczy, że sprawuję się dobrze, w mojej własnej opinii oczywiście.
Obecnie głową samorządu szkolnego, pewnego dużego, renomowanego liceum w jednym ze śląskich miast jest dziewczyna, z matfiza, jedną z wiceprzewodniczących jest również dziewczyna z matfiza. W ośmioosobowym sztabie są cztery dziewczyny i czterech chłopaków, przypadek, aczkolwiek taki, z którego zrobiliśmy użytek, bo "parytety".
Mat-fiz rocznik 97 - 9 dziewczyn/23 chłopaków
Mat-fiz rocznik 98 - 15 dziewczyn/17 chłopaków.
Być może jest w tym i nasza zasługa, bo osobiście zachęcałam dziewczyny do naszego profilu. Jestem dumna, że albo mit o tym, że matfiz męska rzecz zaczyna znikać, bądź b - środowisko się zmienia. Ja nie miałam tego szczęścia i nadal mój wybór jest kwestionowany. Ale tak wybrałam.

Jestem matematykiem, wiceprzewodniczącą szkoły i w przyszłości zamierzam pisać magisterkę, następnie doktorat z matematyki teoretycznej.
I chodzę w sukienkach, lubię piec ciastka.
I nie wyjdę z domu bez makijażu, który robię DLA siebie.
Nie muszę podobać się facetom, ani nie dla nich się stroję [no, może prócz takiego jednego].
Wybieram naukę i karierę, o zakładaniu rodziny nie myślę, to nie czyni mnie gorszą.
Tak samo jak gorszą nie czyni decyzja o szybkim zamążpójściu i skupieniu się na życiu domowym.
Nic nie czyni mężczyzny mniej męskim.
Nic nie czyni kobiety mniej kobiecą.

Kiedyś sądzono, że Ziemia jest płaska, za podważanie tego stwierdzenia można było stracić życie, dziś ludzie tracą zdrowie [zarówno psychiczne, jak i w skrajnych przypadkach bywa, że fizyczne] starając się spełniać role, które nie wiadomo kto im narzucił.
Podważam to i idę piec ciastka, ale przedtem muszę skończyć liczyć zadanie.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Kto stracił życie za powiedzenie, że Ziemia jest płaska?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "za podważanie tego stwierdzenia można było stracić życie"
      polecam czytanie ze zrozumieniem.

      Usuń