xx1445xx. i kiedy mówię

22:58

Yes omg , I love your smile  
Lubił mnie zawstydzać tymi komentarzami, że widział po mnie, iż byłam szczęśliwa.
Bo jakbym  miała być w innym stanie niż absolutne szczęście przy nim?
Niby nadmierna pewność siebie, praktycznie arogancja to jedynie płaszczyk do tego, że naprawdę jest zadowolony, że w końcu ze mną lepiej. 
Ale lepiej jest tylko kiedy patrzę w jego oczy pijąc kawę, bo nie muszę być niczym poza mną i mogę się mylić i palnąć głupotę, nie muszę bawić się w nieomylność jak na co dzień.
I kiedy mówię, że go kocham, to kocham go kurwa.
taka malusia dygresja, bo się Pezeta nasłuchałam.
Rzadko narzekam na swój zasób słów, ale faktycznie zaczyna mi ich brakować, kiedy mam opisać to, jak się czuję kiedy mówi do mnie tym słodkim zdrobnieniem; nie wiem jak zdefiniować ten sposób, w który mnie traktuje - kurtuazja jest, ale nigdy nie znajduje się pod moim pantoflem, ale też nie próbuje mnie dominować, jesteśmy sobie równi, ale mam ten margines, że istnieje coś takiego jak "poczucie bezpieczeństwa", a tego w życiu długo mi brakowało.
Nie ma traktowania mnie jakbym była z porcelany; jestem diamentem, wprawdzie krucha, ale twarda.
I podobno jestem piękna, ale nie mi to oceniać.

You Might Also Like

0 komentarze