xx1446xx. императрица

23:23

Mogłabym w nieskończoność wymieniać to, jak bardzo obrzydza mnie kult pale, 4w5, smutku, depresji, bulimii i anoreksji.
Jak bardzo wkurwia mnie, że ludzie, właściwie dziewczynki tumblra uznają to za piękne, że autodestrukcja jest wspaniała; że dekadentyzm na pokaz to plaga tego pokolenia; że używki i samookaleczenia powinny być sposobem na życie, a zaburzenia i choroby psychiczne są gloryfikowane.
Czuję się obdarta ze swoich poglądów, bo jestem zjebanym ennagramem 4w3, to prawie 4w5; ludzie zresztą zaczynają się skłaniać ku temu, bo 4w3 to "arystokrata", a te laleczki marzą o tym, żeby być księżniczkami.
Te dziewczynki marzą żeby być "psychiczne", a ja jestem i czasem mnie to bawi, kiedy indziej smuci, nudzi, ale teraz wkurwia, bo nawet nie potrafią być quasiautentyczne w swoich wyimaginowanych borderline'ach, depresjach, CHADach czy co tam sobie wybiorą.
Zećpana dziewczyna z malowniczo rozmazanym eyelinerem od płaczu i czerwonymi ustami nie jest w porządku. Może Ci się podobać, ale to nie jest normalne.
Szaleństwo nie jest wyborem, ani "nagrodą", która czeka na końcu drogi, którą one chcą podążać.
Bywam inspiracją, bo jestem chodzącą legendą, bo wytrzymywałam rzeczy niemożliwe i odpierdalałam tak, jak nikomu się nie śniło, bo jestem smutna, bo czytam dzieła klasyków i znam poetów wyklętych i jestem inteligentna, podobno, pseudointelekt w cenie, sprzedam za 2 złote; bo moje cienie pod oczyma wołają bezsenność, a po Mii pozostały ślady; bo znam te wszystkie używki i wiem jak zapomnieć na chwilę po to, by obudzić się z nienawiścią i ciągle dążyć do tego, żeby nie być.
Paradoksem istnienia było to, że mogłabym być królową i choć już dawno spisałam się na straty, a moja moralność nigdy nie była wzorowa, to jeszcze tak nisko nie upadłam.
((Hey Oh)) 
bo wiedziałam co to znaczy, aż za dobrze.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Znasz to? ANXIETY DISORDERS! https://www.youtube.com/watch?v=2m-e4PgiVfM
    A tak na poważnie:
    Nie wiem, czy warto przejmować się marginesem. Społeczność tumblra krytykuje takie "księżniczki". Ich posty zbierają przeważnie po kilka tysięcy; natomiast posty o tym, że nie można romantyzować depresji i innych zaburzeń psychicznych - kilkadziesiąt. Also, nie możemy zapominać, że przykład idzie z góry. Nie tylko nastolatki romantyzują choroby psychiczne - robią to także reżyserzy (głównie płci męskiej). Podziw dla anoreksji to wynik medialnego prania mózgu i horrendalnie wysokich standardów narzucanych kobietom. Nie każdy ma na tyle silną wolę, aby się przeciwstawić.
    Teraz moda idzie w kierunku depresji, ale jeszcze parę lat temu była moda na "antyspołecznego zjeba", który opanował kunszt posługiwania się sarkazmem ("sarkazm" w wykonaniu 13-latek był, delikatnie mówiąc, pocieszny). Na forum poświęconemu serialowi "House" był nawet osobny temat, w którym nastolatki chwaliły się swoimi wielce antyspołecznymi zachowaniami i/lub samodzielnie zdiagnozowanym BPD, które miało zbliżać je do postaci House'a, uosobienia zajebistości (chwaliły się nawet tym, że łykają witaminy jak on Vicodin, OMG). Mnie, jako osobę zdiagnozowaną, szalenie wkurwiało takie zachowanie, więc postanowiłam pożegnać się z forum.
    Sama jestem 4w5 ("bohemian" zapewne brzmi bardziej poetycko niż nasz "włóczęga", +10 do zjebania). Bardziej drażni mnie romantyzowanie "pustelnictwa", wręcz fobii społecznej, niż samej depresji. Depresja nie stanowi takiego ograniczenia życiowego, jak fobie na tle społecznym, przy których depresja jest zazwyczaj w pakiecie. Życie w izolacji działa na człowieka destrukcyjnie. Z czasem zaczyna być ci trudno rozgryźć z pozoru proste sytuacje towarzyskie - rozumiesz je na poziomie intelektualnym, ale nie emocjonalnym; nie ćwiczysz interakcji z innymi ludźmi, wychodzisz z wprawy. Osoby, które cokolwiek o mnie wiedzą, podziwiają mnie za to, że w samotności nie zatraciłam swojej tożsamości - reszta postrzega mnie jako dziwaka o nietypowych zainteresowania. Mając tyle wolnego czasu, zajmowałam się głównie samorozwojem i poszerzaniem wiedzy, dzięki czemu mam (ponoć) szersze horyzonty w wielu dziedzinach niż moi rówieśnicy. Jestem jednak nieznośnie nieporadna i nieobyta w towarzystwie. Co z tego, że mam szereg jakichś-tam pozytywnych cech, skoro nie mogę się wykazać w realnym świecie? Wydawało mi się, że przynajmniej osoby, które jako-tako znałam i które interesowały się mangą (a mangi nie raz poruszają przecież kwestie chorób psychicznych), będą obeznane z tematem bardziej, niż przeciętny nastolatek, ale im również bycie hikikomori wydawało się czymś "zajebistym" (w gorszym wypadku: zjebanym i niegodnym pomocy). Traktują mnie jak zwierzątko, ciekawostkę prosto z komiksu. Nie chce mi się z nimi użerać i ich uświadamiać, więc znów się wycofuję. I tak do zerzygu.
    Wybacz, jeśli za bardzo przynudziłam, nie napisałam właściwie nic konkretnego. Miło jest trafić w internetowej toni na rówieśnika, którego wkurwia to, co mnie, i który zmaga się z podobnymi problemami. Życzę Ci powodzenia w zmaganiach z rzeczywistością (nie wpadłam na nic mniej pretensjonalnego ♥). Szczerze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie znałam!
      Musze przyznać, że fazę House'a też przerabiałam, tylko, że z ketonalem, bo vicodinu u nas raczej nie przepisują ;>
      Tumblr to jedno, potem dochodzi polskie środowisko askowe - poniżej jakiejkolwiek krytyki, aczkolwiek czasem dla odmóżdżenia czytam. Ksieżniczki #pale-srale to u nas nowy kult, wprawdzie jest kontra, ale i w tej kontrze znajdują się osobniki, które myślą, że są nie wiadomo jakimi indywidualistami, kiedy tak naprawdę stają się kalką siebie.
      Kiedyś mnie to wszystko niezmiernie bawiło, ale wtedy troszeczkę inaczej świat wyglądał i do wszystkiego podchodziłam raczej mało poważnie, z czasem, gdy zaczęłam się leczyć zobaczyłam jakie to żałosne, opowiadać wszystkim dookoła jakim chorym się jest, co tydzień dopisywać nową chorobę do listy - a zwłaszcza, kiedy mamy do czynienia z anxiety disorder czy social fobia - o ile lękowe miałam/miewam, to nigdy nie miałam potrzeby i chęci o nich opowiadać. A już mając fobię socjalną to nie wyobrażam sobie, że miałabym z tym wychodzić do ludzi, ale jak mówiłam - nigdy się z tym nie mierzyłam, więc do końca nie wiem.
      Ależ skąd, nie przynudzasz, jak zobaczyłam taki obszerny komentarz to się ucieszyłam, bo to naprawdę świetne uczucie zobaczyć, że ktoś nie jest tylko biernym odbiorcą.
      Tobie też życzę wszystkiego najlepszego, bo życie jest kurwą :3

      Usuń