xx1471xx. I nic się nie stało.

01:55

Znowu jest późno. Nie znam ostatnio innej pory niż właśnie ta. Jest między pierwszą, a drugą w nocy. Znów powinnam spać, odpocząć, zwolnić, ale nie. Siedzę i znów piszę, choć bolą mnie plecy i jest mi jakoś tak źle i niewygodnie; nie potrafię znaleźć sobie miejsca. Brakuje mi papierosów, siedzenia na parapecie i błądzenia oczyma gdzieś w odmętach ciemności. Ale nie, nie mogę tam przesiadywać, splątałabym misterną konstrukcję ozdób, znów się przeziębiła etc.
Patrzę na Lolinę jako różowego kotka, nie wiem czemu, ale łzy wzbierają się w moich oczach. Jest piękna, niesamowicie, chyba wzruszyłam się tym, że jest taka nieskazitelna, nawet jej cienie pod oczami, zresztą, podobne do moich własnych. to chaotyczne, zostawmy to, odejdźmy.
Chyba nigdy nie wyzbędę się chaosu. Jest we mnie na stałe, związany z moją krwią. Łączy się jak tlen z hemoglobiną. W moich żyłach nie ma jednak oksyhemoglobiny, jedynie chaos z niewielką domieszką krwi. I płynie; i rozchodzi się; cała jestem w chaosie i cała jestem chaosem. I nigdy nie byłam tym faktem bardziej rozczarowana jak i nigdy nie byłam tym bardziej zafascynowana. Pełna sprzeczności; uczucia nacechowanie wysoce ambiwalentnie.
Zabawne było kiedy p.S nazwała mnie humanistką "ale ona jest przecież z matfiza" - "ale duszę ma humanistyczną". Być może, bywam artystką pisarzem, poetą, filozofem, ale jestem przede wszystkim matematykiem. To zawsze dawało mi tyle radości... Widzę piękno w liczbach, dostrzegam tę tajemną prawdę, która jest przeważnie ukryta dla oczu laika. Znalazłam swój ład i porządek. Kolejnym atutem bipolarnej księżniczki jest fakt, iż ma lekkie OCD, co jest przecież kompletną opozycją do jej wnętrza.
Moje uczucia wprawiają mnie samą w konsternację, natomiast w mojej głowie jest jasny plan, który wiem, że muszę wypełnić, ale to wszystko się miesza. Plącze tak okrutnie.
Słucham Pezeta nad ranem, jak w dawnych czasach i czuję się tak lekko, a ciężko zarazem, bo moje myśli są gdzieś poza mną, chyba nawet wykroczyły z tego uniwersum, nie patrzę na to, co piszę, po prostu uderzam w klawisze i chyba liczę na to, że to będzie miało jakikolwiek sens. Ale czy ja nie próbuję kogoś czasem oszukać? Nie, na pewno nie była to świadoma próba. Czy to wszystko jest bezsensu? Nie wiem nie wiem nie wiem, czasem myślę, że jestem szalona. Wiem, że używam powtórzeń, znaczy się, mój zasób słów kuleje, mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa, mnie samą to odstręcza, ale znów słyszę te dźwięki i zapominam, mówię sobie, że nic się nie stało i tak bardzo potrzebuję zapomnieć, ale już nawet nie wiem co zapominam.
Czy mogę popełnić głupstwo, zachować się jak ja-dawna-ja, której już dawno nie widziałam. Ale widziałam go ostatnio, przez ułamek sekundy i coś zabolało mnie w okolicy, w której podobno mam serce, ale nie wiem. Nie wiem? Kochałam go? Czy po prostu bawiłam się w Mesjasza, który chciał uratować małego chłopca. Może skończę na krzyżu, ale naprawdę mi zależało, chciałam, żebyśmy oboje wyszli na prostą...
Z mojej prostej wyszła sinusoida, aczkolwiek D(f) ma większy zakres niż < -1, 1 >. Czy mogę znów popełnić głupstwo i zachować się nierozsądnie? Czy znów przesadzę, nie wiem. Chyba popełnię kolejną zbrodnię z premedytacją, ale i tak powiem, że nic się kurwa nie stało.

You Might Also Like

0 komentarze