xx1510xx. kuszenie.

18:59



             Sytuacja znów ta sama – wąż i jego ofiara. Nie wiem, które z nas jest szatanem, złem i kusi drugie. Raz to ja, raz to on. Ulegamy sobie nawzajem najwyraźniej. Czego można było się spodziewać po takich osobowościach jak nasze?
            I kocham ten moment, kiedy obejmując mnie ramieniem przyglądamy się sobie w milczeniu. I narzekam, że znowu się ogolił. Przewracam oczami, a nasze ręce z przepychanek i nieco dziecinnego dźgania się przechodzą w splatanie swoich palców, niby by ukazać czyjąś dominację, ale i tak wiemy, że jest inaczej.
            Nigdy mi się tak dobrze z nikim nie rozmawiało o I i II wojnie światowej, o niemieckiej heroinie firmy Bayer i czcionkach na plakatach nazistowskich. Nigdy mi się tak dobrze nie rozmawiało… Nie śmiało, nie milczało, nie oddychało, nie było, nie żyło…
            Musieliśmy stanowić uroczy widok, gdy on zatruwając się nikotyną w oknie obejmował mnie, której w żyłach płynęła miłość i kofeina. Jesteśmy zbyt poetyccy. Pamiętał jak śmiał się, gdy mu wytłumaczyłam jaka zabawna to analogia, my i nasze nałogi.
            Ciągle bliżej i bliżej, mocniej i z większym zacięciem, w końcu zostało milczenie, przyglądanie się sobie pozbawione komentarzy, bo przecież w źrenicach widać odbicie myśli.
            I ze zdziwieniem zauważam, że jego rzęsy są gęstsze niż moje, a kości szczęki ułożone są pod idealnym kątem. I nie byłam w stanie się powstrzymać. Nie wiem, kto chciał tego bardziej. Chyba zabiłabym, jeśli ktoś by mnie próbował zatrzymać.
            Moje serce w końcu odnalazło swój rytm, gdy skuliłam się jak kot, a jego palce czesały moje kręcone włosy. I nie był w stanie się powstrzymać. A ja niczego nie chciałam bardziej. Zabiłabym, gdyby ktoś go spróbował powstrzymać.
            Uzależnieni od siebie i uwikłani w swoją chorą historię, znów nie sypiamy w nocy, byle tylko ze sobą rozmawiać, tacy jesteśmy i tacy będziemy. Przede wszystkim zawsze szczerzy wobec siebie. Nie wiem czy jest cokolwiek co byłoby w stanie zepsuć naszą relację. Nic. I jestem z tego dumna. Po tym wszystkim w końcu chcę uwierzyć na sto procent.

You Might Also Like

0 komentarze