xx1577xx. Co mam do powiedzenia

23:54

kiedy za 25 minut oficjalnie będę pełnoletnia?

Zdawałoby się, że TE OSIEMNASTE URODZINY coś w życiu znaczą; że są tym momentem, na który się wyczekuje z utęsknieniem - o tak, już, pełna swoboda, wolność, zaczynam żyć na własny rachunek, stanowię o sobie. W moim życiu było tak, że w okresie podstawówkowym było "o, kiedy będę miała osiemnaście lat to będzie coś, będę mogła decydować [upartym dzieckiem, które zawsze pragnęło rządzić i stanowić o wszystkim byłam i jestem nadal]", z każdym rokiem jednak zaczęłam zdawać sobie sprawę, że jednak tak różowo nie jest, a w roku poprzedzającym moje osiemnaste urodziny stwierdziłam, że to nic dla mnie nie zmienia.

Staram się jestem być niezależna od wielu lat. Moje burzliwe lata wczesnomłodzieńcze dały mi posmak tej wolności, podejmowania decyzji, liczenia się z ich konsekwencjami i dawaniem sobie rady z wszystkim praktycznie sama. Brałam na swoje barki wiele, czasami zbyt wiele, obowiązków, zajmowałam i nadal zajmuję ważne stanowiska, prócz radzenia sobie ze swoim życiem podjęłam swoistą misję bycia osobą zajmującą się zmianami, które mają uczynić życie lepszym nie tylko dla mnie.

Za dziewiętnaście minut będę pełnoletnia i wiecie co? Nie obchodzi mnie to. Dorosła postanowiłam być dawno temu. Dorosła jestem od momentu, kiedy zanosząc się płaczem i z wielkim atakiem paniki spowodowanym moją arachnofobią sama zabiłam ogromnego pająka. Dorosła jestem od momentu, kiedy robiłam rzeczy odbijające się poważnie na moim zdrowiu, których konsekwencje ponoszę do dzisiaj, i przez które wiem, że są pewne ograniczenia i mój organizm niektórych rzeczy już nie wytrzyma. Dorosła jestem od momentu, kiedy wiem, że podejmę ryzyko i liczę się z tym, że nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, ponieważ wiem, ile mogę stracić, lecz również, ile mogę zyskać. Dorosła jestem od momentu, w którym zaczęłam walczyć ze swoją stagnacją i marazmem, by za wszelką cenę osiągnąć swoje cele. Jestem nader ambitna. Ciągle chcę się rozwijać i przenigdy nie chciałabym zmierzyć się z bolesnym stwierdzeniem, jakobym osiadła na laurach. Nigdy nie chcę spotkać się ze "ścianą", która oznacza koniec drogi. Nie mogę, to byłoby dziecinne - napotkać przeszkodę i nie próbować z nią walczyć.

Nie odpuszczam. Ale odrzucam. To był kolejny krok do mojej dorosłości. Selekcja. Mówienie głośno "nie" i egzekwowanie swoich praw, w mniej bądź bardziej brutalny sposób. Dorosłość wiąże się dla mnie z odwagą, ze stanowczością, byciem stałym i wiernym sobie. Z siłą, która jest niezbędna, by przetrwać. Z wiekiem przyszła mi obojętność, zrozumienie, że niektóre sprawy nie są warte mojego zaangażowania, ponieważ nie powinnam marnować swoich sił i talentu na marności tego świata, rzucanie grochem o ścianę nie przyniesie efektów, ni zysków.

Kim jestem, mając niemalże 18 lat?
Jestem "przedwcześnie" dorosłą kobietą, odpowiedzialną za siebie, pozbawioną złudzeń i nie doszukującą się w jednej dacie magicznej linii/momentu przemiany w nie wiadomo co.
Dojrzewanie nie dzieje się w sekundzie zostania osiemnastolatkiem. To proces.
Proces, który dla niektórych się już zakończył, a u niektórych jeszcze długo się nie zacznie.

7 minut.
tylko 7.

You Might Also Like

0 komentarze