xx1585xx. Kangurek

00:23



Czwartek, 19.03.2015
Wstałam, choć umierałam, zapragnęłam dnia poprzedniego zostać zebrą. Transformacja ta dała mi wiele satysfakcji, a również sprowadziła mnie do pionu. Pogratulować mi rozumu. Ubieram swoje kołnierzyki czy inne przebrania i idę. I pisałam Kangura. 10 lat temu pierwszego. Minęło dziesięć lat od kiedy „jestem” matematykiem, zabawne. Zostałam nim, czy się urodziłam? W ten właśnie sposób. Jako matematyk zafascynowany filozofią, literaturą, poszukiwaniem sensu, piękna i prawdy. Nie wybrała sobie wdzięcznej profesji, oj nie. Płacę obecnie wysoką cenę za swoje szaleństwa. Codzienne pobudki w środku nocy/nad ranem nie są takie złe. Najgorsza chyba jest ta tęsknota. To rozdzierające uczucie, które towarzyszy mi o piątej rano, gdy przytulam twarz do miękkiego koca bezgłośnie prosząc, aby zmienił swą postać.
Coraz bardziej zamykam się w swoim myśleniu. Chyba tak jest lepiej. Nie lubię odpowiadać na zbyt wiele pytań. Ze swoich myśli wypowiadam się tu. I to, co tutaj się znajduję za stosowne do odkrycia. Reszta jest historia, kłamstwem, bądź bezpodstawnym pomówieniem.
Minął rok, i cóż mam powiedzieć? Jest dobrze, nawet nie przypuszczałam, że będzie tak dobrze ach, moje niedowiarstwo]. Znam swoje miejsce. Jest przy nim. I tylko tam jest całkowicie w porządku.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Nicole (@princessechaos)

You Might Also Like

1 komentarze

  1. i jak poszło? :)
    Kurczaki, pamiętam czasy jak sama kangurowałam - w gimnazjum KAŻDĄ olimpiadę zaliczałam, z resztą matmę kochałam ponad życie, każda klasa 5 lub 6 na koniec, w wakacje robiłam zbiory zadań.... a w liceum nowa nauczycielka mi uświadomiła, że nawet takiego ucznia da się uwalić (jak to powiedziała "i zamierzam tępić tych, który mieli bardzo dobre wyniki z matematyki a mimo to poszli na humana". I się jej udaje, tą klasę skończyłam z dopuszczającym)

    OdpowiedzUsuń