xx1589xx. Ah-men.

00:33



Jestem mistrzynią w kategorii najdłużej nie powracającej weny, chęci i sensu widzianego we własnej „twórczości”. Postanowiłam się jednak dziś przełamać, parę wydarzeń symbolicznych miało miejsce w dniach ostatnich, zatem powinna coś od siebie nabazgrać.
Dni wprawdzie się zlewają – są pobudki rano, pierwsze krople zimnej wody. Która dopiero po chwili przechodzi w ciepłą; codziennie co najmniej dwie matematyki, czytanie „Lalki” gdzie się da i jakieś takie poczucie czegoś… Nie umiem tego określić. Oduczyłam się pisać. Siedzę teraz przy huczącym, starym komputerze. Przy klawiaturze, które widziała zarówno moje wzloty i upadki. Z której pomocą spod moich palców wychodziły zarówno największe bluźnierstwa, jak i wyznania miłości.
Nie szukam dziś haczyków.
Słowa powyższe, poniższe zapewne też są jak surowe dane.
Nie zmieniam dziś dobieranych wyrazów.
Przejmować się powtórzeniami również nie zamierzam, może jutro.
Może kiedyś.

Dzisiaj jest dwudziestego marca Anno Domini 2015. Mam 18 lat, od 16 dni. Sto procent pełnoletniości, odpowiedzialności, rozwagi i rozumu. Przejmuję się swoją edukacją, Kyrie, ja mam plany co do swojej przyszłości. Do czego to doszło? Mam jakieś klarowne i sprecyzowane plany. Nie dowierzam w swoją dojrzałość.
Po co ja to kurwa w ogóle piszę [tę opublikuję jako ostatnią, choć piszę ją pierwszą, odwrotna chronologia będzie]? To jest zwykle pierdolenie, kto to do kurwy nędzy czyta? Chuj. Wszystko chuj. Ja jestem niezrozumiana proszę państwa, ja jestem ARTYSTKĄ. Ze spalonego teatru kurwa.

You Might Also Like

0 komentarze