xx1591xx. Cóż ja postanowiłam czyli krótki wywiad. ze mną, o mnie, przeprowadzam ja.

12:22

Czy kiedykolwiek myślałam o tym, żeby zostać publikowanym przez [poważne] wydawnictwa autorem?
Z pewnością nie. Nie mam żadnej "profesjonalnej" wiedzy na temat tworzenia dla szerszego grona odbiorców. Piszę zawsze o tym, co mi się podoba bądź nie, o tym co czuję, jak widzę świat - moje utwory/dzieła są przesiąknięte mną. Dlatego nie sądziłam nigdy, że mogłabym być publikowana.

Czy chciałabym zostać publikowanym przez [poważne] wydawnictwa autorem?
W chwili obecnej? Tak.

Czy w mojej głowie pojawiały się wizje zostania pisarzem?
Tak, choć zapewne nie w taki sposób, w który może to nastąpić oraz na pewno nie zarobkowo. Pisanie traktuję jako pasję, zawsze tak było. Nie potrafię pisać pod publiczkę, a także nie lubię kiedy wisi mi sto ton nad głową, a pewnie tak by było gdyby wena na dłuższy okres zniknęła, a ja miałabym widmo czynszu do zapłacenia. Praca artysty, który tworzy zawsze "zgodnie" ze sobą bywa nieopłacalna nader często.

Czy starczy mi siły i motywacji?
Chciałabym. Chcę. Chyba do mych drzwi puka determinacja.

Czy moja pisanina jest wystarczająco dobra, by zostać opublikowana?
Nie wiem. Moim zdaniem nie. Ja pisać raczej średnio umiem. Ostatnio natknęłam się na książkę o tytule "Analfabetka, która potrafiła liczyć" autorstwa Jonasa Jonassona, nie miałam niestety jeszcze okazji się z nią zapoznać [przede wszystkim lektura obowiązkowa, związana ze szkołą], ale tak w żartach mogłabym się nazwać.

Więc dlaczego?
Bo mimo wszystko ja wszystkiego nie wiem. Wręcz scio me nescire. Jeśli komuś podoba się to, co tworzę to jest to oczywiście bardzo miłe, budujące. Z tyłu głowy mam głosik, który szepce "to, co robisz, rób perfekcyjnie, dąż do ideału", o swoich tworach nigdy nie powiem, że są idealne. Primo - byłby to niesamowity pokaz pychy, secundo - znaczyłoby, że osiadam na laurach [których notabene jeszcze nie zdobyłam], terzio - źle by to świadczyło o powodach, dla których zdecydowałam się pisać.

A co jeśli się nie uda?
Potraktuję to jako doświadczenie. Coś, co wzbogaci mój warsztat literacki. Prawdziwą zmorą ludzkości jest samo rozmyślanie, przewidywanie scenariuszy, a gdy ma dojść do tego czyn, jakaś aktywność - rezygnacja i lęk, osobiście jestem winna tej zbrodni jaką jest opieszałość i lęk przed nieznanym, na szczęście ciągle nad tym pracuje - efektem tego jest m.in. właśnie to, iż podejmuję się pewnego, na razie niech będzie to tajemnicą, działania. Aktywizm przede wszystkim.

You Might Also Like

0 komentarze