xx1646xx. Nie jestem kontrowersyjna, jestem prawdziwa

15:17

Nie ma prądu. Wyszedł gdzieś, mi na pisanie pozwala Microsoft Word 2007 w połączeniu z zawczasu naładowaną baterią. Zostało 97%.

Ten tydzień był kurewsko męczący. Mogłabym tym zdaniem zakończyć tę całą błazenadę zwaną tworzeniem. Jak gdyby było mi mało doświadczeń przyprawiających mnie o ból głowy, poczucie bezsensu, kwestionowanie sposobu, w jaki ten świat jeszcze istnieje…

Umówmy się, w tym tygodniu zawiodłam siebie, tak z kilka razy, co najmniej, w tym tygodniu ciężko miały się „moje/nasze” sprawy, a mówimy dopiero o poniedziałku. Często narzekam na głupotę/ignorancję innych ludzi, to nie znaczy, że o swojej nie wiem. Zdaję sobie z tego sprawę, staram się nad tym pracować. Reszta tygodnia to było jakieś kompletne szaleństwo i pomieszanie z poplątaniem, średnio wiem, co się dzieje. Raczej w ogóle nie wiem. Muszę mierzyć się z ludźmi, którzy w sumie nie rozumieją, co ja do nich mówię. Wkurwia mnie to.

Jestem choleryczką, despotką. Nie jestem natomiast poprawna politycznie. Moje nerwy są w strzępach, a mimo to „najbliżsi”, aż mnie skręca to, nie widzą po mnie w jak beznadziejnym stanie się znalazłam. Wybucham. Z siłą i energią miliona supernowych. Miotam się, krzyczę, zdarza mi się płakać, w końcu podobno „się krzywdzę”. A być może tak! Przeszłam taka transformację, że obecnie tylko ja mogę siebie zranić, nikt inny. Owszem, stanowię zagrożenie sama dla siebie, lecz większe dla otoczenia, dlatego lepiej mnie jest zostawić i dać czas, bym uporała się ze swoim temperamentem. Ludzie tego nie rozumieją. Ludzie tego nie są w stanie, kurwa, zrozumieć.
KURWA KURWA KURWA KURWA KURWA. I chuj.
Może zwariowałam [znów grożą mi szpitalem], ale wydaje mi się, że rodzic powinien wspierać swoje dziecko. Wydaje mi się, że nawet, jeśli zdawanie filozofii i rozszerzonego polskiego, kiedy wybiera się studia matematyczne brzmi idiotycznie dla kogoś, to nie ma się prawa krytykować tego wyboru. Nie powinno się zabraniać dziecku bycia sobą, bo to jest NIEMOŻLIWE. Bo jak mogę być matematykiem, kiedy lubię literaturę i interesuję się filozofią. Jak mogę być taką hybrydą? Nigdy nie będę dobra w obu tych rzeczach, ponieważ to przecież zbyt skrajne dziedziny, zupełnie inne bajki. Więc proszę, stoję i jestem. A następnym razem na przedramionach wydrę sobie „l’art pour l’art.”
Według matki nie mogę być WE WSZYSTKIM INNA, ja to robię NA ZŁOŚĆ. Na złość jestem ateistką, na złość jestem biseksualna, na złość mam „kontrowersyjne poglądy”.

NIE KURWA, KIEDY W KOŃCU KTOŚ ZROZUMIE, ŻE JA NAUCZYŁAM SIĘ MYŚLEĆ PO SWOJEMU, A NIE ZGODNIE Z TŁUMEM, ŻE WIERZĘ W POSTĘPOWANIE ZGODNE Z „SUMIENIEM” CZY JAKKOLWIEK INACZEJ TO NAZWAĆ. ŻE MÓWIĄC „JESTEM ARTYSTKĄ” NIE PRÓBUJĘ OBRÓCIĆ TEGO ANI W SARKASTYCZNY ŻART, ALBO UDAWAĆ, ŻE TO, CO TWORZĘ MA JAKĄŚ NIESAMOWITĄ WARTOŚĆ. ALE JESTEM, BO NIE NASTAWIŁAM SIĘ NA KONSUMPCYJNOŚĆ, KONFORMIZM, ZDOBYWANIE SYMPATII WSZYSTKICH DOOKOŁA, NIE JESTEM GLINĄ, Z KTÓREJ MOŻNA LEPIĆ, CO SIĘ TYLKO CHCE, ZALEŻNIE OD POTRZEBY. JESTEM SKAŁĄ, BO WYBRAŁAM SIEBIE ZAMIAST TŁUMU, BO WYBRAŁAM SAMOTNOŚĆ ZAMIAST GWARU. BO WOLĘ SWOJĄ NĘDZĘ, JEDNOCZEŚNIE NIE CZUJĄC WYRZUTÓW, ANIŻELI GWAŁCIĆ SWOJE MYŚLENIE DLA CZYJEJŚ APROBATY.

Wiem, że Ty rozumiesz, dlatego wbrew zasadom Cię kocham.

Nie jestem pierdolonym produktem i wytworem, który chcę sprzedać ludziom. Nie jestem kontrowersyjna, jestem prawdziwa, najprawdziwsza. Jestem zmienna, mam wiele różnych oblicz, ale niczego nie robię po to, aby wpłynąć jakoś na drugiego człowieka. Nie robię na złość, nie robię, by się przypodobać.
Jestem ekspresjonistką, wyrażam siebie, bywam impresjonistką, ale w znaczeniu, że oddaję wrażenie siebie, a nie próbuję na kimś je robić.


Eviva l'arte! Człowiek zginąć musi -
cóż, kto pieniędzy nie ma, jest pariasem,
nędza porywa za gardło i dusi -
zginąć, to zginąć jak pies, a tymczasem,
choć życie nasze splunięcia niewarte:
evviva l'arte!

Eviva l'arte! Niechaj pasie brzuchy
nędzny filistrów naród! My, artyści,
my, którym często na chleb braknie suchy,
my, do jesiennych tak podobni liści,
i tak wykrzykniem; gdy wszystko nic warte,
evviva l'arte!

Evviva l'arte! Duma naszym bogiem,
sława nam słońcem, nam, królom bez ziemi,
możemy z głodu skonać gdzieś pod progiem,
ale jak orły z skrzydły złamanemi -
więc naprzód! Cóż jest prócz sławy co warte?
evviva l'arte!

Evviva l'arte! W piersiach naszych płoną
ognie przez Boga samego włożone:
więc patrzym na tłum z głową podniesioną,
laurów za złotą nie damy koronę,
i chociaż życie nasze nic niewarte:
evviva l'arte!


You Might Also Like

0 komentarze