xx1657xx. lekarskie wizyty

12:07

Cudem, a właściwie, z nieocenioną pomocą matki i jej kontaktami zostałam dzisiaj priorytetowo umówiona do lekarza. Wczoraj nieco mnie uleczyło wasabi, gdyż było tak ostre, że prześwidrowało mi do mózgu. Jakimże zaskoczeniem było, kiedy dzisiaj rano budzę się ze strasznym kaszlem, którego wcześniej nie było, a swędzące i przekrwione oczy wołają "zapalenie spojówek".
Wiele się nie pomyliłam, pani doktor tylko pokręciła głową na rewelacje, że w piątek, kiedy to wieczorem byłam na pogotowiu z gorączką, krwią z zatok i praktycznie nie mówiąc dostałam jakieś śmieszne leki i prikaz "leżeć w łóżku".
W każdym razie, jestem teraz na antybiotyku, przez następny tydzień, dostałam krople do oczu, które magicznie działają, bo już nie czuję, jakbym miała kilogram piasku w oczach, a dopiero raz zakrapiałam. Powoli zaczynam funkcjonować "normalniej". W praktyce siedzę w moich ulubionych dresowych spodniach, powinnam sobie posmarować nos i górną wargę, bo niesamowicie mi skóra spierzchła od ciągłego wycierania chusteczkami, ale przynajmniej mnie głowa nie boli. To jest absolutny i niezaprzeczalny pozytyw tej sytuacji. [właśnie robię sobie dla was selfie, tylko bez oczu, bo są czerwone jak u królika angory]
Oto i ja, w glorii, chwale, bez makeupu i z laptopem.
Chciałabym, żeby trochę mi te zatoki poluźniły, a także, bym była pewna, że nie zarażam, ani nic, bo coś bym w sumie porobiła. Chociaż chwila chwila, nie w tym stanie, wyglądam koszmarnie, ale nadal jestem fantastyczna, tyle, że śpię po 3h, w dodatku jedynie nad ranem, bo znów mam problemy z zasypianiem, a także ilości leków przeciwbólowych, które biorę czynią mnie nieco... osłabioną? To chyba dobre słowo.

You Might Also Like

0 komentarze