xx1672xx. U can tell

23:25

O tak, po wyglądzie mojej łazienki można stwierdzić, że z kosmetykami bardzo się lubię. Może to awangardowe, iż pokazuję swoją "kolekcję" w takim stanie, a nie uporządkowaną, ułożoną i zorganizowaną. Część jest we wnęce, gdyż matka dostaje stanu przedzawałowego kiedy widzi te ilości.
Mimo choroby czasem mi się zachce coś zmalować na twarzy, czuję się jednak nieco lepiej zaczynam mówić w miarę dobrze. Zatem zaprezentuję co tam się ostatnio podziało na moich oczach.
Moje włosy są nieco rudawe, ale próbuję nadrabiać uśmiechem. Oczy nieco niebieskawe. Kreski robione eyelinerem w żelu - dawno nie robiłam, przypomniałam sobie czemu - mocno się smuży, a mimo bardzo małego i dokładnego pędzelka efekty nie są jakoś powalające. Na ustach znowu coś nude - ostatnio cały czas, tym razem szminka [choć niezbyt mocno kryjąca] w kredce z Rimmela.
Nieco lepszy widok na kreskę. Myślę, że całkiem niezły kształt wyszedł. Zauważyłam również, że od kiedy podcięłam włosy to zaczęły się one kręcić i niestety bardzo plątać.
Tutaj miał być close-up na kolory, lecz się nieco zmyły. W każdym razie - był fiolet zmieszany z granatem, ale mocno zblendowany, bo jakoś nie jestem fanką bardzo jaskrawych kolorów na oczach, to jest u mnie zarezerwowane dla ust, na powieki wolę coś przygaszonego.

Tutaj już po kilku godzinach, lekko świecąca, ale postanowiłam pokazać jak się zachowuje makijaż po dłuższym czasie, może i lepiej kolory widać. No i oczywiście- podkreślony łuk brwiowy - kocham mój rozświetlacz, choć nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę go wykorzystywać.
Głównie dlatego, ze mimo skóry obarczonej atopowym zapaleniem skóry moja strefa T to jest jakieś jedne wielkie środowisko reflektorów, które nic sobie nie robi z kremów matujących, pudrów, ani nic. Całe życie, wiec się matuję, aż tu w końcu zaczęłam rozświetlać właśnie łuki brwiowe, kości policzkowe, "cupid's bow" i mostek nosa właśnie. Widać, z wiekiem odkrywa się nowe rozwiązania. 

You Might Also Like

0 komentarze