xx1684xx. Detoksykacja

16:36

Rzucamy palenie, oboje. Znaczy się, ja ograniczam od dłuższego czasu, bo moja ataki astmy są nie do zniesienia i potrzebuję wytchnienia od nich, dosłownie i w przenośni. Tak więc, jeden luźny papieros Marlboro Gold bardzo mnie kusi. Zafoliowana paczka L&M'ów też. Gdzieś kiedyś czytałam, że rozstawanie się z paleniem jest trudniejsze, gdy masz możliwość palenia vide posiadasz papierosy i źródło ognia. To chyba oczywista oczywistość, a ja zawsze lubiłam sobie utrudniać. Tak więc hard mode, a myśli o słodkiej nikotynce krążą, oj tak.
Czy powiedziałabym sobie, w wersji trzynastoletniej "nie zaczynaj palić"? Nie. Specyficzny ze mnie człowiek, z mocno specyficzną psychiką i to był bardzo specyficzny okres mojego życia. Palenie od początku zawsze mnie uspokajało, często pozwalało się skupić, a także było przerywnikiem, kiedy brakowało mi weny, a chciałam pisać. Często tak bywa, że ja naprawdę chcę pisać, ale moja wena się rozmywa, jest równie efemeryczna, co dym z owego papierosa, tudzież bańka mydlana i co ja biedna mam zrobić. Zapalić sobie. Ale tym razem nie, tym razem ode mnie się zaczęło, a teraz próbujemy wspólnie, w ramach solidaryzowania się.
Alkoholu też nie piję, wczoraj wyjątkowo piwo do pizzy; miałam wczoraj taki hump day tylko z przesunięciem o dwa dni. Tak sobie jakoś staram zajmować czas. Wyszłam wczoraj wczesnym popołudniem na miasto w celu dokonania niezbędnych sprawunków i załatwienia [jak zwykle] miliona spraw. Mój wybór pory był idealny, albowiem w miarę mało ludzi, brak kolejek i ludzi, którzy mogą mnie znać, bo mam dni pt. "nie mam ochoty na socjalizację en face", czasem łapię się na tym, że jestem zupełnie gdzie indziej myślami, a wręcz całym bytem.
Kupiłam kalendarz. Pokazałabym, ale ani na stronie empiku, ani nawet na stronie producenta nie ma tego modelu [zadziwiające]. Uzupełniam, wypisuję i zapisuję, dzięki temu mi spokojniej.
Powinnam znowu wrócić do picia litrów wody, zabawne, w czasie roku szkolnego łatwiej jest mi panować nad tym, żeby się odpowiednio nawadniać i brać tabletki pod godzinami, albo jeść. Po prostu.
Staram się rozwijać, naprawdę, to powoli jest jak mania. Bo muszę, chcę, muszę, muszę, muszę i chcę. TAK BARDZO.
***
to zdjęcie już się tutaj pojawiło.
14 miesięcy temu.
jestem wdzięczna.
mamy wszystko.

You Might Also Like

0 komentarze