xx1696xx. Tales of Ordinary Madness

19:34

Panie Bukowski,
choć żadne pokrewieństwo nas nie łączy, to jednak pragnę pośmiertnie uczcić Twe urodziny. W tym roku byłyby już które? Dziewięćdziesiąte piąte?
Czas leci, niemożliwe! W każdym razie, znam Cię już parę lat Bukowski; jesteś dla mnie niczym ten wiecznie podchmielony wuj wygłaszający niepopularne poglądy; wzbogacający swoje wypowiedzi niestosownymi anegdotami i na którego większość rodziny spogląda z dezaprobatą, widzi wątpliwej reputacji człowieka, natomiast chłopięce kuzynostwo doszukuje się wzoru, wręcz otacza boską czcią. W pewnym stopniu też jestem takim zjawiskiem; stojącym na skraju społeczeństwa, jednak jedną nogą poza nim, tak jak Ty; przytoczę co napisali " [...] sam Bukowski był znany z awanturniczego, pełnego skandali życia, toteż typowy bohater jego − częstokroć mocno autobiograficznej − prozy to człowiek z marginesu społecznego, outsider przepełniony sceptycyzmem wobec ludzi, a jednocześnie wiecznie poszukujący bliskości z nimi.". Mówią, że jestem awanturniczką; że jestem absurdalnym przypadkiem nieuleczalnego indywidualizmu, i że powinnam zejść z piedestału, który sobie postawiłam i spróbować żyć jak normalny człowiek; patrzeć inaczej, "normalniej" na świat [często dodają, że się wywyższam; jeśli ktoś czuje się słabszy, i że musi zadzierać głowę, by na mnie spojrzeć, to jego problem]. Ja natomiast odmawiam, czuję się atakowana. Pancerz i w świat, daleko odsunąć. Rozumiesz. Nie jestem przyziemna, rzadko bywam w sferze tak zwanego "racjonalnego myślenia". Dziwne, przecież ja mam być matematykiem. I jesteśmy my i nasze nałogi. A dopiero potem ktoś. I dlatego ci, którzy próbowali nas kochać; którzy próbowali z nami wytrzymywać i próbowali z nami żyć odchodzą. Zabawne, kojarzy mi się z Twoim epitafium - "Don't try". Oszczędny w słowach i zagadkowy nawet po śmierci. Gdyby nie Linda, pewnie ludzie nie zrozumieliby, o co w tym chodzi. Właśnie, Linda, czy też Sara; jak wolisz, Chinaski? W każdym razie, chyba ludzie tacy, jak my czekają, aby spotkać kogoś takiego jak ona. Kogoś, kto mimo naszych marnych decyzji, braku poszanowania dla swojego physis, całego bałaganu związanego z tym autystycznym artyzmem, jest w stanie, każdego dnia, żyć z nami dalej, odwodzić nas od tych wyniszczających nałogów i konsekwentnie ciągnąć nas w stronę światła, nie pozwalając na bycie trawionym przez tę pustkę i ciemność, która dziwnym trafem siedzi w środku. Kogoś, kto, w przeciwieństwie do nas, się nie boi. Tak, jak powiedziała Linda - „Jeżeli spędzasz cały czas próbując, wtedy wszystko co robisz to tylko próbowanie. Więc nie próbuj. Po prostu rób”. Czasem ktoś musi być silniejszy niż destrukcja, niż my; ktoś musi być zdolny, by powiedzieć stop.




There’s a bluebird in my heart that
wants to get out
but I’m too tough for him,
I say, stay in there, I’m not going
to let anybody see
you.
there’s a bluebird in my heart that
wants to get out
but I pour whiskey on him and inhale
cigarette smoke
and the whores and the bartenders
and the grocery clerks
never know that
he’s
in there.

There’s a bluebird in my heart that
wants to get out
but I’m too tough for him,
I say,
stay down, do you want to mess
me up?
you want to screw up the
works?
you want to blow my book sales in
Europe?
there’s a bluebird in my heart that
wants to get out
but I’m too clever, I only let him out
at night sometimes
when everybody’s asleep.
I say, I know that you’re there,
so don’t be
sad.

Then I put him back,
but he’s singing a little
in there, I haven’t quite let him
die
and we sleep together like
that
with our
secret pact
and it’s nice enough to
make a man
weep, but I don’t
weep, do
you?



You Might Also Like

0 komentarze