xx1704xx. Kurczak na ruszt, zalej winem.

18:52

   

 


Rzadko gotuję "z kimś", bo w kuchni przeważnie gryzę, i to dosłownie... Taki wewnętrzny żart. Jednakże w sobotę powstało. Kurczak słodko-kwaśny w towarzystwie papryki, kukurydzy i cebulki oraz ryżu. Wydźwięk azjatycki, bo imbir, niby trochę chilli, ale nadal bardzo przyjazne podniebieniu, które nie przepada za zianiem ogniem.

Sobotę miło spędziłam, apartament w centrum, chwała, że na pierwszym piętrze, bo leń ze mnie. Obiad, a raczej wczesna kolacja, godzinka pisania notki na bloga, potem wino, a potem balkon i rozkoszowanie się nikotyną, wielki plus, styl życia, który preferuję.
Co jeszcze u mnie, może "u nas", K miewa swoje dni kontemplacji, ale powoli wraca do świata; możliwe, że przesadzam, ale za każdym razem mnie to martwi. Cóż, tak to jest - ekstrawertyk próbuje żyć z introwertykiem skomplikowanym jak Enigma, ale jakoś leci. W takich momentach mój borderline daje się we znaki, ale staram się intensywnie myśleć o tym, jak bardzo nam zależy na tej relacji i przypominam sobie zeszły weekend. I staram się nie bać, choć to trudne. 
Staram się coś robić w kierunku szkoły, pracuję nad j. polskim, powinnam nad matematyką, a angielski też zmienia rangę na priorytet, skoro wróciła pani doktor. Już czuję ten wycisk, który nam zafunduje, ale będzie to z korzyścią doczesną i wieczną.
Mam nadzieję.

You Might Also Like

0 komentarze