xx1717xx. brak.

20:31

miserable
Czasem myślę, że powinnam zostawić tych, których kocham. Jeśli nie daj borze komuś na mnie zależy jego życie zostaje wystawione na ciągłe niepokoje, lęk o to, co tym razem mam w głowie, czego jeszcze nie zrobię.
Powinnam odejść, by w końcu mogli żyć normalnie, bez tego strachu i zmartwień. Ze mną to nie jest możliwe. Od kilku tygodni zastanawiam się czy nie powiedzieć, że muszę od niego odejść. Bo ja mu nigdy nie dam mu szczęścia, a sama też go nie zaznam.
Nie mogę się wiązać. Nie mogę kochać. Nie zasługuję na miłość.
Najbezpieczniej dla świata będzie, jeśli zostanę sama. Ale nie potrafię go nie kochać, nie potrzebować. Musiałabym wyszarpać sobie serce i nie żyć.
Lepiej by było.
Już nikogo bym nie męczyła, ani nie skrzywdziła.



You Might Also Like

1 komentarze

  1. poczucie winy to nie w twoim stylu...
    moja uwaga: masz zły punkt widzenia
    stereotypowość miłości dwojga ludzi wypacza miłość
    nie umiem jeszcze tego dobrze zdefiniować słowami, ale mam przekonanie iż tu leży sedno problemu;
    należy kochać ludzi, pozwalać być kochanym, nie obwiniać ani siebie ani innych tylko żyć;
    czasem żyć egoistycznie, ale rozumieć jednocześnie egoizm innych
    to powyższe (jeśli wyraziłem właściwie a ty zrozumiałaś jak ja chciałem) jest zaprzeczeniem tego co powszechnie ludzie rozumieją pod pojęciem wzajemnych relacji...
    nie umiem tego właściwie napisać (jeszcze) - więc nie czytaj zbyt dosłownie i nie analizuj przecinków...

    OdpowiedzUsuń