xx1722xx. Update z Frycza!

04:47

Witam gorąco w październiku!
[bo mi nieco pizga]
Cóż się to u nas działo?
Dokładnie tydzień temu wypełnialiśmy wstępne deklaracje maturalne! Cóż za ekscytacja. Dla ciekawych: będąc na profilu programem nauczania w zakresie rozszerzonym z matematyki, fizyki oraz języka angielskiego na maturze biorę...

tak, tak właśnie: rozszerzony język polski, angielski, matematykę i filozofię!
Dla niewtajemniczonych - zamierzam studiować matematykę teoretyczną na Uniwersytecie Jagiellońskim, a tam jedynym przedmiotem, który się "liczy" jest matematyka; resztę piszę dla przyjemności.

Takie zacne fizyki, mierzo, ważo, szystko zrobio.

Ano, Europejski Dzień Języków Obcych był - 25.09. W tym roku zaskoczyło mnie zróżnicowanie językowe właśnie. Przeszliśmy od - co oczywiste - angielskiego, przez duński, niemiecki, hiszpański, francuski, rosyjski, a konkurs wieńczył wykład po włosku. Wielka różnorodność, a także jeden, bardzo romantyczny element, ale o tym później. Sam konkurs piosenki odbywał się po naszych lekcjach, więc wraz z Gohą siadłyśmy na tyłach, dołączyły do nas biol-chem-maty i ogółem miałyśmy całkiem uroczą imprezę - hulanki, tańce i swawole - wszystko to na sześciu krzesłach.
video
To występ, który podobał mi się chyba najbardziej - wszystko było w nim spójne, kompletne, bardzo interesujący głos, któremu akompaniował tylko jeden instrument i myślę, że utwory  Edith Piaf ogółem nie są łatwe, na dodatek, dziewczyna jest z pierwszej klasy. Mam nadzieję, że rozwinie u nas skrzydła.
[wstawiam filmy na bloggera, a nie youtube, jak znowu będzie ta straszna jakość, to będzie źle]
Kolejnym występem, który bardzo mi się podobał był ten w języku hiszpańskim; właściwie - akustyczne wykonania najbardziej przypadły mi do gustu, choć zdaję sobie sprawę z tego jak trudne są.
video

Romantycznym elementem był natomiast występ młodego amanta śpiewającego "Every breath you take". Zdziwił nas wybór tej piosenki, gdyż w niektórych partiach brakowało mu skali, powód jednak szybko wyszedł na jaw. W pewnym momencie wykonawca oświadczył, że muzyka ma lecieć dalej, jednak on musi iść za kulisy. I poszedł, wyskoczył z piękną, czerwoną różą i ofiarował ją swojej wybrance, która notabene również występowała, zaraz po nim [śpiewała m.in. Ego Beyonce]. Przy akompaniamencie gorących oklasków, krzyków z góry "oświadczy się!" pomysłowy młodzieniec dostał buzi i potruchtał dokończyć piosenkę. Urocze!

Dzisiaj, właściwie wczoraj był Dzień Chłopaka. W tym roku do standardowego ciasta dołączyłyśmy fotografię z naszymi autografami, za sesją stała Dominigga Kłosoczek Photography we współpracy z Majzner's Instagram Model Agency&Graphics.
We wtorek miałyśmy sesję przed konkursem, a ja pod koniec drugiej historii zaczęłam przeglądać zdjęcia - musiałam tachać laptop do szkoły, a potem na klatce je obrobić. Na szczęście Dominisa tak wszystko poustawiała, że moja praca polegała na lekkim ożywieniu kolorów - mimo, że poranek był dosyć słoneczny [lecz zimny] to oryginał był nieco mniej nasycony. Tak więc - szybka korekcja kolorów, zgranie na kartę i po szkole Małgorzata wywołała. Tydzień ogółem minął mi pod znakiem choroby, natomiast we wtorek doprowadziłam się do porządku [żeby jakoś wyglądać na tym zdjęciu]
z tym, że ja choruję wyglądając tak!
[w makijażu i w jakości przedniej kamery XD]
FLAWLESS


Piekłyśmy też ciasta; muszę jednak przyznać, że ja bardziej byłam zajęta rozcinaniem i lutowaniem kabli z ładowarki, więc tylko ubijałam pianę z białek, ogółem, służyłam za trzymacza miksera.
Myślę, że nasze matfizy zadowolone, Kaja chciała, żebym z nią wyszła na środek, wygłosiła orędzie, ja dołożyłam nieco od siebie, rozdałyśmy zdjęcia, wyprzytulałam się z wszystkimi, tymczasem dziewczyny ogarnęły nasz bufet. Wpierw otoczyli ławkę, spoglądali na jedzenie, niektórzy robili snapy i powtarzali, że jesteśmy super [bo jesteśmy].
Jedzenie jak zwykle ogrom, poczęstowaliśmy zacną panią dyrektor, która nie dość, że pozwoliła sobie ukraść połowę lekcji, to jeszcze w nagrodę za trud i wysiłek nie brała nas do tablicy.
Dla dwóch panów Grzesiów też przygotowałyśmy talerzyki - w końcu nasz zarządca sklepikowy przez ostatnie dwa lata nas żywił pysznymi rzeczami, to czas się odwdzięczyć - szach mat, aparacie władzy, nielegalny cukier i czekolada przekroczyły progi naszej szkoły i karmiłyśmy nimi wszelkich napotkanych ludzi; personalnie się ucieszyłam gdy ryzyk-chytry-fizyk pan Grzegorz nr  pochwalił nasze [moje i matki] ciasto cytrynowe, piąteczka [do dziennika, błagam].
Koniec końców zostawiłam pudło na ciasto w 3.4, mam nadzieję, że jak pójdę po nie, to tam będzie, ewentualnie może panie sprzątaczki je będą miały. Ach to roztrzepanie!

 





You Might Also Like

3 komentarze

  1. a już myślałem że nie ma w tobie nic z normalnej nastolatki a tu proszę!
    tak trzymać, jest dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to są jakieś kryteria? "normalna nastolatka to taka, która: ..."?

      Usuń
  2. "... czasami zachowuje się beztrosko jak cała reszta jej rówieśniczek."
    jesteś bardzo inteligentną osobą z nietuzinkowym spojrzeniem na świat - to fascynuje, imponuje, pociąga, ale też i budzi obawy bo przecież każdy człowiek powinien mieć szanse skosztować beztroski jakiej można zaznać na poszczególnych etapach życia;
    uspokoiłaś mnie tym wpisame, że nie jest ci obca ta bezroska

    OdpowiedzUsuń