xx1730xx. tygodnie takie trudne.

19:37

Ciągle obiecuję sobie, że będę pisać, albo chociaż starać się być w miarę regularna. Ostatni tydzień był jednak męczący. W sobotę impreza, we wtorek kolejna, a w środę było wielkie przedsięwzięcie zwane Dniem Edukacji Narodowej.
Nie muszę mówić, że się stresowałam - pierwszy raz mówiłam do tak wielkiej publiczności, złożonej z osób dużo starszych ode mnie, magistrów, doktorów, a nawet profesorów.
po mojej minie chyba widać jak bardzo chciałam wyjść na środek
Po szybkiej lekcji pt. "jak nie umrzeć przy pełnej sali" autorstwa nowej polonistki, wraz z rozstrojem żołądkowym, czekaliśmy na naszą kolej. w końcu nadeszło, przemówiłam, chyba zebrałam brawa, nie wiem, pamiętam, że kiedy szłam do krzesła, nogi trzęsły mi się tak, że ledwo umiałam chodzić,a  po opadnięciu na nie, moje ręce się tak trzęsły, że podkładkę niemal wypuściłam z rąk, a ogółem - przez 10 minut dochodziłam do siebie, takie tam.
Potem obiad był, ale to temat na osobnego posta, czwartek upłynął mi pod znakiem choroby żołądka, w piątek była ta jebana msza, ale o tym też kiedy indziej, jak zapanuję nad tym, co się dzieje w mojej głowie. W sobotę byliśmy u Dominiki, wróciliśmy w niedzielę o piątej nad rano, od tego czasu jestem nie do życia.
Dajcie mi koc i K, nic więcej nie chcę.

snapchat @PrincesseChaos

You Might Also Like

4 komentarze

  1. widzę, że zaliczyłaś kolejny życiowy pierwszy raz ...
    no i aż tak się przejęłaś, że już w pierwszym zdaniu tego wpisu masz poczucie winy :)
    żałuję, że nie miałem okazji tego zobaczyć/wysłuchać - zapewne poradziłaś sobie świetnie i kolejne razy będą już pachniały rutyną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze wszystkich pierwszych razów ten chyba był najgorszy.

      Usuń
  2. pewnie nie pierwszy raz mówisz, że ten był najgorszy... :)
    i pewnie nie raz jeszcze tak powiesz :P
    ale przyznaj - pierwsze razy mają w sobie coś magicznego: dają wiele emocji, utrwalają się w pamięci, budują nasze doświadczenie, itd. - drugie razy już nie są takie intrygujące...
    no chyba, że taki drugi raz okaże się tak właściwie kolejnym pierwszym razem :)
    niezależnie od powyższego zakręconego wywodu - zakładam, że kolejne wystąpienia publiczne będą już czymś zdecydowanie łatwiejszym - czego ci gorąco życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wystąpienia publiczne nie są dla mnie trudne - pod warunkiem, że wiem, o czym mówię.

      Usuń