xx1733xx. Ad meliora tempora

10:26

Ciężko jest mi zmotywować się do pisania. Znaczy się, niby mam parę tematów, ale dłuższy kontakt moich palców z klawiszami nie był w ostatnich dniach pociągającą wizją. Dużo spałam, właściwie, to ostatni tydzień sypiałam w godzinach 22-6, co jest absolutnie do mnie niepodobne. Stresowałam się dużo, parę rzeczy zawaliłam, co potęgowało mój stres, a przecież nie powinnam się denerwować, bo to złe dla mojego zdrowia. Momentami czułam się bezsilna, co doprowadza mnie do szału, nieustannie i niezmiennie, wpadałam znów w odmęty swojej jaźni, stany depresyjne popchnęły mnie w stronę abnegacji. Najmocniej ucierpiały chyba moje paznokcie, a właściwie ich resztki – połamały się na jeden akord, prawdziwe Polish Horror Story, a krzywdę zrobiłam również cerze – zasypiałam w makijażu nagminnie. Budziłam się w środku nocy, tusz do rzęs migrował na całą twarz, jak i w głąb skóry. W takich momentach żałuję, że muszę funkcjonować; bo rano trzeba było wstać, iść do szkoły, zaliczać sprawdziany, testy, pisać sensowne prace i konstruować logiczne wypowiedzi; a w środku jestem martwa. Zabawne. Zadziwiające, mało paliłam przez ten okres, od urodzin Dominiki nie pomyślałam też o alkoholu, ani przez chwilę. Tylko spałam, o każdej porze dnia i nocy. Nieważne, że przepisowe osiem godzin zaliczyłam – dochodziłam spokojnie do 14-16h.
Także ten, nadal jestem zmęczona, ale spróbuję pisać, bo mi z tym źle, że tutaj pusto.

You Might Also Like

0 komentarze