xx1742xx. A \subset B

03:16

Jest trzecia nad ranem, a ja znowu nie śpię. Jakoś nie umiem spać w nocy, jedynie w dzień. Trochę mnie rozkłada choroba - no tak, w przyszłym tygodniu próbne matury, a ja dziwnym trafem gorzej się czuję. Jak zwykle.
Był dzień konsultacji dla rodziców, ojciec wyszedł z kartką "nieklasyfikowanie z fizyki". Prycham nieco, bo tak, mam dwie oceny zamiast trzech, jakiż to skandal, ale to średnio ważne. Moja frekwencja natomiast jest jak zwykle na poziomie uznawanym za krytyczny, a w praktyce z wszystkiego mam te co najmniej 50%, powiedzmy, że jest okej.
Czemu jednak taki tytuł? Czemu A zawiera się w B?
Ano, chciałam się wypisać z tej religii, jednakże, co wydaje się proste, wcale takie nie jest. Wychowawczyni dała "delikatnie" do zrozumienia, że jest z tym problem. Primo, bo na pierwszy semestr miałabym ocenę, a co z drugim? Państwo w państwie. Skończyłam osiemnaście lat już jakiś czas temu, teoretycznie to ja podejmuję decyzje o sobie, ale przez prawo - statut i zasady panujące w szkole, tak naprawdę nie mogę.  Doszłam do momentu, w którym zastanawiam się czy jest to warte zachodu. Z jednej strony tak postanowiłam, ale z drugiej wiem, że księdzu byłoby to nie na rękę, poza tym, wiem, że leży mu to na sercu. Po ostatniej naszej rozmowie miałam już trochę wątpliwości, teraz się jedynie wzmogły. Jutro, znaczy się dzisiaj chcę ponownie z nim rozpatrzeć tę kwestię, może dojdziemy do konsensusu.
Dużo mam na głowie ostatnio, w znaczeniu - nie mam czasu bardziej niż przedtem. To jest jakaś paranoja. Choć pstryczek przeskoczył akurat na pozycje "on" i jestem w stanie się uczyć, co nie znaczy, że mnie to nie męczy. Ostatnie dwa wieczory spędziłam na pisaniu esejów; pisanie sprawia mi przyjemność, lecz z drugiej strony ogarnęła mnie lekka frustracja, bo z racji wielu rzeczy do zrobienia nie miałam czasu tutaj niczego napisać. Teraz też - mogłabym spróbować zasnąć, a jednak daję sobie dwadzieścia minut, żeby pojawił się tu nowy post, a potem "zdrzemnę" się na trzy godziny, bo spaniem tego nie nazwę. Rano znów, szkoła, konkurs, sprawdzian, chwila wytchnienia na polskim, przeżycie niemieckiego, dom, nauka, nauka, nauka, spać nad ranem. I piątek. I idziemy do kina. Czas leci mi przez palce.
Boję się, że pewnego dnia wstanę i nagle nie będę już młoda; nie będę miała pewnych możliwości, które mam teraz. Drzwi z czasem się zamykają, a ja martwię się, że nie zdążę przez nie przejść, że nie będę gotowa.
Jednak teraz powinnam iść spać, a potem pamiętać, aby nie stracić swojego celu z oczu.

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Hej :) przeczytałem Twojego posta odnośnie "Panienki z tęczą na obliczu"z czerwca br i zastanawia mnie jedna rzecz - aktualnie masz 18 lat, czyli urodzona w 1997 r., zgadza się? Powstanie Warszawskie wybuchło w 1944 roku, czyli 53 lata przed Twoimi narodzinami. Zakładając, że najmłodsi Powstańcy mieli 12 lat, a Twój Ojciec zgodnie z tym, co napisałaś, dał się za Biało-Czerwoną postrzelić, wychodzi na to, że w momencie poczęcia Ciebie miał jakieś 65 lat. Czyli teraz miał by ok. 83 lat. Niech mu Bóg zdrowie da, skoro jeszcze na wywiadówki chodzi :) czy z czymś się pomyliłem, czy w swoim poście skłamałaś? Skoro czujesz się dorosła i odpowiedzialna za samą siebie, będę wdzięczny, jeżeli jakoś się do moich skromnych wypocin odniesiesz, pozdrawiam. PS. Obrazek "Olej kolorowe, wybierz narodowe" bardzo mi się podoba i zgadzam się z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ów fragment o postrzeleniu jest autorstwa pani Karoliny Korwin Piotrowskiej, zwróciłam uwagę, że to ją właśnie cytuję i podałam linka do ów wpisu.
      Polecam czytanie ze zrozumieniem.

      Usuń