xx1752xx. uczucia, emocje i inne skrzywienia.

21:31

I'm [almost] nineteen years old with a big ego
Got holes in my plans but a sick flow
Can't nobody tell me I ain't real, no
Cause all I'm around is fake people
I got a lot of haters, I'ma let them niggas hate
I won't ever be fake, that ain't up for debate
Czwarta część cyklu prezentowego mi się rozmyła, chciałabym ją napisać dziś/jutro i odhaczyć, że zrobione.
Odbijam się dzisiaj od ścian. Bywają takie dni, kiedy chodzę bezcelowo w kółko, z punktu do punkty. Akompaniamentem jest dzisiaj ciemność, deszcz bijący o szyby i świeczka o zapachu karmelu.
Szukam spokoju i wyciszenia, jakoś nie potrafię znaleźć. Pierwszy telefon zadzwonił około trzynastej, usłyszałam "czemu jesteś taka wściekła?", bo kurwa mogę, terefere, witajmy w świecie, w którym ja - osoba z zaburzeniem polegającym na dużej amplitudzie odczuć, tudzież tak zwanej labilności emocjonalnej mam wahania nastrojów, no kto by pomyślał? To wkurwiające, bo takie pytania podważają słuszność moich odczuć, doznań.
Dziś zostaję w środku, przeżywam to wszystko w sobie, cisza jest moim sprzymierzeńcem, dziś mnie nie ma. Bo jeśli dziś się podejdzie to zacznę warczeć, bo mam do tego cholerne prawo. Mam prawo być zła, smutna, chcieć być sama ze sobą, mam prawo być niepoprawna.
Drugi telefon wytrącił mnie z letargu o dziewiętnastej, zobaczyłam znany numer, odebrałam i wymusiłam z siebie ironiczny śmiech i czułe "idź do diabła".
Im bardziej odchodzę od narzuconych konwenansów i trzymania się norm, tym lepiej dla mnie. Prawdę mówiąc, o wiele lepiej. Są jeszcze pewne rzeczy, które mnie przytrzymują przed całkowitym "wyzwoleniem", ale sądzę, że już niedługo to potrwa. Na pewno nie dłużej, niż te osiemnaście lat, przez które mi wmawiano, że powinnam dostosowywać się do jakichś wytycznych.
Moje ego nieco cierpi przez moją ambicję, na tym się muszę skupić, ale przede wszystkim na matematyce i sztuce. Na tym mi zależy, to dla mnie ważne, wręcz niemalże najważniejsze.
Ambicja ambicją, moja chyba wiecznie będzie niezaspokojona, a ego nadal będzie buchało, w moje skrajności wpisuje się zarówno minimalizm, jak i maksymalizm, zwłaszcza jeśli chodzi o działania. Beatka powiedziała mi w tym tygodniu, z zatroskaną miną, poważnie spoglądając w oczy "Twój perfekcjonizm Cię wykończy". Być może, raczej jak zwykle pani ma rację. Ale dlaczego miałabym się zadowalać byle czym, w odniesieniu do mnie samej, jeśli od wszystkiego dookoła wymagam, by było na najwyższym poziomie. Byłabym hipokrytką, o nie nie.
Plan jest na razie taki - przeżyć do maja, zdać wszystko jak najlepiej i oddychać. Muszę oddychać, bo inaczej ciśnienie mi znów skoczy, jak w tym tygodniu.

But I cuss when I talk, and I lean when I walk
And I've been through some shit and I've gained and I've lost
And all of the teachers used to keep me after the class
Behind the school bleachers suckin' on cigarettes
I'm out of the norm since the day I was born
And I put this on life, I won't ever conform

You Might Also Like

0 komentarze