xx1756xx. Nowy rok, nowe co?

13:44

"W NOWYM ROKU BĘDĘ/ZROBIĘ/RZUCĘ" to hasło z prędkością światła zalewa wszelakie media: telewizję, prasę, internet; co roku. Począwszy od połowy grudnia przed oczami przewija mi się milion nagłówków - w nowym roku rzucę palenie, będę biegać sto kilometrów dziennie, nauczę się grać na harfie, wszystko jednocześnie, w końcu: "NOWY ROK, NOWA JA". Temat związany pośrednio z postanowieniami, które przed tym "świeżym startem" robimy. I przeważnie nie dotrzymujemy.

Dla mnie to będzie "nowy rok, stara ja", bo nowego życia nie dostanę, mogę tylko pracować nad tym, które posiadam. O ile nie będzie dane człowiekowi doświadczenie śmierci klinicznej, to ma on jeden, ciągły i stały byt. Wszystkie te zmiany, które obiecujemy sobie wprowadzić są modyfikacją, a nie stworzeniem nowej istoty. Steven Tyler, skądinąd, bardzo barwna postać, ujął żywot tak "Jesteśmy sumą naszych doświadczeń.". Owszem, zgadzam się. Nawet jeśli niektóre z nich zostaną zepchnięte do warstwy id, to i tak ich echo będzie odbijało się w naszym życiu. Nie zrobisz minusika, nie pomnożysz przez -1, nie zmienisz stronami. Zapomnieć? A da się?

Czy da się wywrócić swoje życie do góry nogami? To się akurat da. Czasem kwestia lat, czasem miesiąca, tygodnia, dnia, chwili. Dużo zależy od tego czy to własna wola, czy zostanie postawionym przed dokonanym. Zazwyczaj, w obu przypadkach, odnaleźć jest się trudno, bo w pewnym momencie jesteśmy na środku mostu, pomiędzy przeszłością, a przyszłością. I przychodzi myśl "może zawrócę?". To ten ludzki strach przed nieznanym; rozważania, czy może nie lepsza jest przeszłość - z mankamentami, ale takimi, które jakoś da się znieść, które można po prostu "przeżyć".

Wszystkim, którzy idą w stronę lepszej przyszłości, którzy chcą eliminować swoje słabości, wyrobić zdrowsze nawyki, doskonalić swoje talenty, realizować plany i marzenia, życzę powodzenia, jednak przede wszystkim - motywacji. Tym natomiast, którzy wierzą, że w Nowy Rok dostaną nowe życie/będą nowym sobą i, którzy wierzą, że bez ogromnego nakładu pracy coś osiągną, wysyłam kubeł zimnej wody.

Co roku zastanawiam się nad tym, że może czas dorosnąć, przestać pakować się w kłopoty; nie chodzić na te wszystkie wojenki z ludźmi; może czas przestać być ludzką pochodnią? I śmieję się, raczej cynicznie. Moje kłopoty polegają na tym, że zniosłam sobie cenzurę, a polityczna poprawność przestała mnie bawić lata temu. Wszystko, co docierało do mnie zza moich pleców to wynikowa tego, że wybrałam prawdę, bez umizgów, bez sztucznych aromatów i barwników, konserwantów. Czy jestem szczęśliwsza? Nie wiem, średnio wiem, co to tak w ogóle jest szczęście. Przynajmniej łatwiej patrzeć mi w lustro, bo moje oblicze ma dwa policzki, a nie jest dwulicowe.
I przynajmniej wiem, że na moście poszłam w przód.

pink, tumblr, and kawaii image

You Might Also Like

6 komentarze

  1. ja również nie robię postanowień noworocznych, raczej wyznaczam sobie cele, które chce osiągnąć i małymi kroczkami dążę do ich osiągnięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i myślę, że to lepsze podejście niż wymyślanie sobie jakichś niemożliwych do zrealizowania postanowień i potem smutek, rozczarowanie, że jakoś nie dało się rady uczyć się medytacji w tybetańskim klasztorze.

      Usuń
  2. Post świetny, zwłaszcza końcówka daje do myślenia, przynajmniej nie jest to kolejny post pt. "Moje noworoczne postanowienia" Gdy byłam młodsza zawsze chciałam mieć jak najwięcej postanowień, a teraz ograniczyłam się do trzech poprawek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :3 Mam nadzieję, że uda Ci się wprowadzić te poprawki, życzę powodzenia ;)

      Usuń
  3. Jejku. Zakochałam się w tym poście. Mega mądry i mega prawdziwy.

    OdpowiedzUsuń