xx1759xx. Podsumowanie kosmetyczne 2015

00:10

Ten post powinien pojawić się w listopadzie, kiedy to nabyłam owe kosmetyki, jednak czas nieubłaganie leci, a ja w natłoku obowiązków klasy maturalnej nie zawsze mam czas pisać – niestety. Z racji tego, iż od zakupu wszystkich produktów minęło już półtora miesiąca, a ja powróciłam do w miarę regularnego malowania, gdyż stan skóry mi na to pozwala to wszystkie kosmetyki zdążyłam już dosyć dokładnie przetestować.
Pragnę jeszcze na wstępie dodać, że żadne z moich opinii nie są sponsorowane, wszystko, co pokazuję i o czym piszę zostało kupione przeze mnie, a nie przysłane jako prezent w zamian za pochlebną recenzję.
Kosmetyki uwielbiam, przyznaję się do tego bez bicia. Kiedyś najbardziej miłowałam jaskrawe, brokatowe cienie – głębokie fiolety, czasem róże – dziś rzadko na moich powiekach można znaleźć coś, co nie jest utrzymane w tonacji nude. Usta natomiast nosiłam bezbarwne, albo ich naturalny kolor starałam się stonować się pudrem [o tak], aktualnie kocham mocne kolory. Niemniej jednak, jeśli chodzi o wyraziste usta – trzeba nauczyć się je nosić, niełatwo jest od razy wyjść na ulicę w purpurze czy krwistej czerwieni, jeśli do tej pory malowało się błyszczykiem.

USTA

Dlatego też moje zakupy to barwne konturówki – te z Essence – mam już, więc całą kolekcję – tylko w międzyczasie zmienili opakowania, kiedyś nakładka była srebrna, dziś cała kredka jest jednej barwy. Uwielbiam w nich absolutnie wszystko 05 – soft berry; 06 – satin mauve i 11 – in the nude są przepiękne, myślę, że jeśli komuś podoba się makijaż ust Kylie Jenner to z pewnością powinien je wypróbować, kolory wyraziste, ale nie krzykliwe. Na uwagę zasługuje również 14 – femme fatale – czerwień, bardzo ognista, jaśniejsza niż te, których zazwyczaj używam, pięknie wygląda na ustach, współgra nawet z moją karnacją, mimo, iż mam tendencję do zaczerwieniania się twarzy.


OCZY

Makijaż oczu – prym wiedzie firma Bell i ich hipoalergiczna linia – mam z niej konturówkę czarną, wosk do brwi [początkowo wzięłam kolor 2, później dokupiłam i 1] oraz eyeliner. Myślę, że coraz bardziej zwracam uwagę na to, by kosmetyki, które kupuję były bardzo dobrze przetestowane pod kątem tego, czy uczulają, jaki mają skład itp. Zwłaszcza, jeśli chodzi o twarz, a najbardziej to oczy. W sumie moje zakupy przebiegły tak, jak pisałam w poście, które kosmetyki do oczu z Rossmanna polecam. Tak, więc przybył jeszcze stick z Bella w kolorze 01 – w nowym opakowaniu doszło do produktu więcej brokatu, więc co kto lubi. Zamiast Rimmelowskiego Scandal Eyes kupiłam cień w kredce Astora, głównie ze względu na jego piękny i mało spotykany, jak na produkt do oczu, kolor Astor 24h Perfect Stay w kolorze 630 Vevet Burgundy to propozycja dosyć odważna, jednak możliwa do wkomponowania w dzienny look. Color Tattoo od Maybelline początkowo kupiłam tylko w kolorze 40 – Permanent Taupe, jednak później skusił mnie jeszcze 91 – Creme De Rose obydwa przepiękne, jestem z nich bardzo zadowolona. Tuszem, z którym w końcu, po długim zastanawianiu się skończyłam jest Bourjois Mascara Effet Push Up Volume Glamour ultra black edition, tak, owo ultra black mnie ostatecznie przekonało. Maskara owszem, jest bardzo czarna, ładnie podnosi rzęsy, jednak po wyciągnięciu szczoteczki zauważyć można kolosalne ilości produktu – dlatego ja ocieram ją o szyjkę buteleczki, gdyż tyle tuszu skleja rzęsy – chyba, że komuś o taki efekt chodzi. Maybelline skusił mnie również eyelinerem master precise liquid eyeliner to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy eyeliner jaki w życiu miałam, tyle mogę o nim powiedzieć, myślę, że wystarczy. Jeśli z moją, bardzo drżącą ręką jest się w stanie zrobić ultra cienkie kreski to musi to świadczyć o klasie produktu. Jestem bardzo zadowolona, na pewno kupię go ponownie.

TWARZ

Pisałam już nieco o moich zakupach zaraz przy notce o tym, co polecam kupić na wyprzedaży. Po więcej informacji odsyłam do tamtego posta. Muszę powiedzieć jednak, że bazy z Bella i bronzer z Bourjois to moje strzały w dziesiątkę. Również obydwa róże wyżej wymienionych firm są świetne, a jak wiadomo – wielka fanką różowienia się nie jestem, te jednak pozytywnie mnie zaskoczyły. DÉLICE DE POUDRE 52 jest jednak niekwestionowanym zwycięzcą – mimo posiadania złotych drobinek jest przecudowny i nawet ja, wielka zwolenniczka matu jestem jego fanką. Na większe wyjścia stosuję go razem z Astorem – efekt niesamowity, moje konturowanie nigdy wcześniej nie było takie dobre.

PIELĘGNACJA

Odkryciem i wybawieniem są dla mnie produkty firmy Biały Jeleń, jak wiadomo jestem atopikiem, przetestowałam wiele produktów marek takich jak Iwostin, Cetaphil [na który jestem uczulona niestety], Emolium, etc. I prawdziwym odkryciem jest dla mnie hipoalergiczny nawilżający płyn do kąpieli kozie mleko – moja skóra od razu się z nim polubiła, a kapryśna jest, i to bardzo. Począwszy od tego, że jest przetestowany pod kątem bycia odpowiednim dla osób z atopowym zapaleniem skóry, przez jego zapach, delikatny, ale przyjemny, po uczucie, które zostawia po użyciu – skóra jest nawilżona, gładsza – a także cenę – produkty nawilżające dla atopików są przeważnie dosyć drogie, ten natomiast można nabyć w bardzo przystępnych pieniądzach. Jeśli chodzi o pielęgnację twarzy Prebiotic hipoalergiczna emulsja do mycia twarzy to kolejny strzał w dziesiątkę, wspaniale nawilża, co ważne, bez SLSów. Zakochana jestem również w hipoalergicznym płynie micelarnym – ten płyn zmywa z mojej twarzy wszystko, każdy eyeliner, tusz wodoodporny czy lip stain. Co ważne dla mnie – nawet podczas wyprysku skórnego, który powoduje moja kochana atopia mogę go używać – nie szczypie mnie skóra nawet, jeśli przejadę wacikiem po zaognionych partiach twarzy, co graniczy dla mnie z prawdziwym cudem. Dla porównania podam przykład – smarowanie się przepisanym preparatem nawilżającym mnie boli, przemycie twarzy wodą mnie boli – a ów płyn micelarny? Powiedziałabym, że nawet łagodzi świąd. Do gustu przypadł mi także hipoalergiczny szampon, ja mam wersję dla skóry tłustej. Bywają takie dni, kiedy skóra głowy swędzi bez powodu – nie jest to łupież, po prostu swędzi – remedium właśnie się znalazło, ten szampon zdjął mi ów problem z głowy ;) [wiem, świetny żart], dodatkowo, moje skłonne do przetłuszczania się włosy, które zawsze myłam codziennie teraz spokojnie wytrzymują dwa-trzy dni, co jest dla mnie jak najbardziej na plus. Uważam również, że warto jest wspierać polskie firmy, takie jak Biały Jeleń na przykład – robią produkty dobre, atrakcyjne cenowo i przede wszystkim – niezawierające całej tablicy Mendelejewa.
Kupując produkty polskich firm wspierasz polską gospodarkę! ;)


Ważna rzecz – oczyszczanie makijażu, prócz płynu micelarnego, o którym napisałam prawdziwym odkryciem są chusteczki do demakijażu Cleanic z płynem micelarnym domyją wszystko, są kompaktowe i świetnie sprawdzają się w podróży, nie podrażniają, nie wysuszają, wręcz przeciwnie, zostawiają skórę nawilżoną. Podobnie jest z płatkami Tami, również polecam - kiedy zmywamy tylko niektóre partie/małe powierzchnie. Tonik z L'oreala Ideal Soft to kolejny krok, który przybliża mnie do lepiej nawilżonej i zadbanej skóry, gorąco go polecam. Zakochana jestem również w maseczkach Bielendy - prawdę mówiąc to jedyne, na które nie dostałam żadnego uczulenia, a moja skóra dobrze się po nich czuje - fioletowa, czyli peeling drobnoziarnisty jest cudownym rozwiązaniem, kiedy jestem w okresie, gdy moja cera jest stabilna [brak przesuszeń/wyprysków] uwielbiam go stosować - cera staje się gładka, promienna i świeża.

You Might Also Like

0 komentarze