xx1763xx. moja luba ma okres | czyli co mnie jeszcze zaskakuje.

23:02

Nie, wbrew pozorom nie mam nowej dziewczyny i nie chwalę się jej cyklem menstruacyjnym; to nie będzie post o homoseksualnym związku.


Niedługo po przebudzeniu się, czyli w okolicach godziny czternastej mój telefon pojedynczo zawibrował, co oznaczało, iż najpewniej przyszło do mnie coś na snapchacie; patrząc na powiadomienia i widząc od kogo ów snap jest już spodziewałam się czegoś głupiego. Po niektórych ludziach po prostu z automatu możemy się tego spodziewać, lecz wątpliwej jakości dzieło tym razem mnie zaskoczyło. Dostałam krótki filmik, którego treścią było plucie krwią do umywalki, właściwie: sama biała umywalka i wypluwana krew z podpisem "Moja luba ma okres. Zaraz po... /stupid smile emoji/ ". Słowem wstępu, rzeczonego delikwenta znam bardzo słabo i z przykrością muszę go zaliczyć do grona "fuckboyów", poznaliśmy się kiedyś przez internet, mamy trochę wspólnych znajomych; na początku człowiek-cukier, słodki aż do bólu, pełno komplementów itp. Kiedy jednak na propozycję "randki" [czy to słowo jeszcze funkcjonuje?] nie przystałam to zostałam zwyzywana od szmat i kurew. Wydawałoby się, że chłopak cztery lata ode mnie starszy powinien być dojrzalszy. Później wyżej wymieniony pan próbował się "zaprzyjaźnić", z grzeczności z nim rozmawiałam, w pewnym momencie nagle urwał kontakt, na facebooku widziałam tylko, że ma nową dziewczynę, kiedy z nią zerwał od razu do mnie napisał, a ja ostatecznie podziękowałam za znajomość.
Więc... Od czego zacząć? Może uznacie mnie za przewrażliwioną, ale nie czuję potrzeby oglądania cudzych płynów ustrojowych i innych wydzielin, a tak w ogóle plucie jakoś strasznie mnie brzydzi. Taki ze mnie człowiek.

Drugą sprawą jest to, jak miałam zareagować. Przypominam, ledwo gościa znam, nie rozmawiałam z dobre 8/9 miesięcy i raczej chłodno go pożegnałam. Pomijam już te wszystkie snapy z gołą klatą czy "WBIJAĆ NA MY STORY", na którym pokazywał nowy dom swojej mamy, z którą mieszka i swoją sypialnię nazwał "sypialnią boga". Nie rozumiem i nie przepadam za takim epatowaniem rzeczami, a choć sama jestem niezłą megalomanką czasami [vide mój pogmatwany obraz siebie vide bpd] to robię to w gronie bliskich mi osób. Może miałam pozazdrościć, że ma dziewczynę? Może miało to być takie "a masz! jestem szczęśliwy, a Ty nikogo nie masz!" czy też "a widzisz, mogłaś Ty tak mieć".

No nie wiem, czy zazdroszczę tej dziewczynie, że szanowny pan raczy ją seksem oralnym, a właściwie udaje, bo umówmy się... Szczerze wątpię w prawdziwość tego scenariusza, a potem chwali się wszystkim po kolei?nRozumiem, że niektózy ludzie mają potrzebę opowiadania, że "zaliczyli", dobra, okej, ale błagam, nie tak "directly in my face".

Seksualność nie jest dla mnie tematem tabu, ale opowiadanie co, z kim, kiedy i gdzie robię wszystkim dookoła uważam za nieco... niesmaczne. I pozbawione szacunku do owej lubej. Nie wiem czy to staroświeckie podejście, bo nie robię sondaży, ale przechwałki życiem erotycznym uważam za bardzo słabe. Czym innym są jakieś anegdotki, które pełne są ogólników i wypowiada się je w towarzystwie osoby zaufanej, a czym innym zapierdalanie z transparentem "poruchałem", bo tak odbieram chwalenie się, zwłaszcza w internecie, seksem.

Nie powiem, zaskoczył mnie ten snap, odpisałam krótkie "bardzo proszę, nie wysyłaj mi takich żałosnych rzeczy". Odpowiedzi nie dostałam. Może jakiś wstyd się wkradł? Nie wiem.

You Might Also Like

0 komentarze