xx1766xx. MAKEUP BRUSHES MASTERPOST

23:39

czyli jak wybrać te, które są dla Ciebie najlepsze oraz te, których naprawdę potrzebujesz?

Jedną z pierwszych kwestii, którą należy się zająć to wybór: włosie syntetyczne czy naturalne. Dla mnie pod wieloma względami syntetyczne wygrywa. 

Po pierwsze - łatwiej się je czyści, w odróżnieniu od naturalnego włosia, które z czasem może nabrać "śmiesznego" [dziwnego i nieco przykrego] zapachu. Po drugie - syntetyk jest lepszym wyborem dla alergików - naturalne natomiast może uczulać tak samo jak sierść zwierzęca, w końcu tym właśnie jest. Z pewnością również w kwestii wytrzymałości górują pędzle ze sztucznego włosia. Co najważniejsze - przy pozyskiwaniu surowca często krzywdzi się zwierzęta, zatem, by tego uniknąć warto używać syntetyków. 

Zwolennicy naturalnego włosia z pewnością powiedzą, że takie pędzle są delikatniejsze, przyjemniejsze w użytkowaniu. Jednakże, technologia jest już tak zaawansowana, że moje syntetyki są mięciutkie i delikatne.

Obie strony są jednak zgodne, że do produktów kremowych/płynnych lepsze są jednak właśnie pędzle z włosia syntetycznego, gdyż w przeciwieństwie nie wchłaniają one wilgoci z kosmetyków i dzięki temu łatwiej je utrzymać w czystości i higienie.

Kolejna to określenie tego, do czego potrzebujesz pędzli - malujesz się czasami czy często, zajmujesz się cosplayem? Myślisz o bodypaintingu? 

Jeśli chodzi o zwykły makijaż to w zależności czy używasz poszczególnych produktów na początek polecam: coś [o tym dalej] do podkładu, pudru, różu, bronzera, rozświetlacza, brwi, eyelinera, cieni, blendowania, ewentualnie do ust. Wszystko tak naprawdę zależy od tego, jakich kosmetyków używasz.

Jeśli mówimy o potrzebach cosplayerów/bodypainterów - radziłabym mieć odrębny zestaw do zwykłego make-upu i drugi, na potrzeby tych dziedzin. Zwłaszcza na początku, bądź też podczas eksperymentów możecie skończyć nakładając na siebie dziwną DIY zieloną maź, która może się potem okazać niewypałem, to czy warto ryzykować nakładanie jej droższym pędzlem? Do eksperymentów warto używać tych najtańszych [choć może zaskoczyć was ich jakość!]. I jeśli do normalnego makijażu wolicie naturalne włosi, to jednak do celów okołoartystycznych polecam syntetyki - łatwiej je domyć.

I oczywiście - cena. Dobre pędzle to wcale nie pędzle za sto miliardów. Ja swoje jedne z pierwszych kupiłam przez Wisha - z Azji i muszę przyznać, że to jedne z moich ulubionych - są mięciutkie. Dokładnie to [te]. Aktualnie swoją kolekcję chcę powiększyć o parę od Hakuro, gdyż to dobra firma w rozsądnej cenie. Chyba nie warto wydawać wielkich pieniędzy, zwłaszcza na początku, kiedy dopiero robimy "rozeznanie" - jaki pędzel nam pasuje, a który jednak nie.

Poniżej podam propozycje, mimo wszystko - makijaż to sztuka, jakby nie było, wykorzystuj pędzle do tego, do czego najlepiej Ci służą, może być tak, że pędzel, który zaprezentuję w kategorii puder lepszy okaże się dla Ciebie jako pędzel do bronzera czy różu. Dowolność to słowo-klucz.


PODKŁAD
[zdjęcia pochodzą stąd, nazwy po angielsku, ale może to ułatwić Wam wyszukiwanie ich w internecie] 
Foundation brushes
1. Kiedy mowa o pędzlu do podkładu, to najczęściej za przykład podawany jest ten. Płaski "języczek" u mnie się nie sprawdził, gdyż muszę się napracować żeby nie zostawiał smug. Nie polecam go zbytnio do codziennego makijażu, lepiej nadaje się do makijażów artystycznych - zwłaszcza kiedy nakłada się wiele warstw.
2. To mój faworyt na chwilę obecną, najlepiej rozprowadza podkład z tego, co do tej pory miałam okazję używać. Daje ładne wykończenie, jednak trochę czasu wymaga oswojenie się z nim, a także samo nakładanie podkładu.
3, 4 i 6 to pędzle, które świetnie nadają się do blendowania podkładu - dzięki temu makijaż wygląda naturalniej, dodatkowo 6 sprawdza się jeśli chodzi o podkład w kamieniu.
5. Gąbka - mam mieszane uczucia - jest wielozadaniowa, gdyż np. możemy nakładać nią korektor [stożkowym zakończeniem], lecz także wszelkie kosmetyki w płynie, w tym i podkład. Należy jednak pamiętać o tym, że zmniejsza ona krycie podkładu, tak jakby czyni go półprzezroczystym [sheer], może to być jednak zaleta, kiedy mamy bardzo mocno kryjący kosmetyk i chcemy uniknąć efektu maski. Minusem [jak dla mnie] jest to, że trzeba ją myć zaraz po użyciu [a kto rano ma na to czas] i co trzy miesiące powinno się ją wymieniać.
7. Palce - zdecydowanie najszybszy sposób, makijaż może nie być tak zblendowany jak z pomocą pędzla, lecz na korzyść na pewno działa ciepło wydzielane przez naszą skórę - "stapia" ono kosmetyk ze skórą twarzy, co daje ładniejszy wygląd. Pamiętajmy jednak o restrykcyjnej higienie! Jeśli używamy palców do makijażu, to nawet przez dotknięcie w międzyczasie telefonu, a potem niezdezynfekowanie rąk i kontynuacja nakładania kosmetyków można przenieść bakterie na swoją twarz.

KOREKTOR
[to nie do końca moja działka, ciągle prowadzę poszukiwania takiego, który byłby idealny, ale mimo wszystko]
Concealer brushes
Tu również dobrze sprawdzają się place, jednak, aby nanieść cienką warstewkę korektora może przydać nam się któryś z dwóch pierwszych [większy lepiej nada się pod oczy, a cienki sprawdzi się punktowo], natomiast trzeci to kolejny buffing/blending brush - pozwala "scalić" makijaż, tak, żeby wyglądał naturalniej.

RÓŻ/BRONZER/PUDER
Face brushes
1/2/3 Zaokrąglony/stożkowy/ścięty pędzel do różu. W zależności od potrzeb - zaokrąglony świetnie nadaje się do nakładania różu na okrągłe "jabłuszka" [apples of the cheeks (czy mam zrobić kiedyś posta z tą śmieszną terminologią, w sensie właśnie apples/blending/buffing?)], stożkowy daje więcej precyzji natomiast stożkowy to specjalista od konturowania.
4. Stippling brush to wielozadaniowiec od kosmetyków w kremie/płynie zatem sprawdzi się do różu czy bronzera w takiej postaci. [można tutaj również użyć gąbki]
5. Puszek - dawno nie korzystałam, lecz z pewnością aplikacja pudru nim jest szybka, ważne, by nie przesadzić.
6. Pędzel do pudru - ogółem - kiedyś przeczytałam, że im większy pędzel tym naturalniej wygląda kosmetyk nałożony nim na twarz, gdyż rozprowadzi go w miarę równomiernie po większej powierzchni, a nie skumuluje go w jednym miejscu.
7. Setting brush - myślę, że przyda się miłośnikom techniki "baking"/"cooking", można nim sobie pudrować np. pod oczami.
8. Jeśli chodzi o bronzer, sprawa ma się podobnie jak z różem, wiele pędzli można wykorzystywać zarówno do jednego, jak i drugiego kosmetyku. Z bronzerem nie należy przesadzać, więc polecam tę zasadę "im większy...".
Jeśli chodzi o to, czego ja osobiście używam: do pudru buffing brush, taki jak w zdjęciu przy podkładach; do różu troszeczkę większy niż ten na zdjęciu stożkowy pędzel, natomiast do bronzera albo ścięty albo flat-top kabuki [taki jak przy podkładach]. Lata prób i testów doprowadziły mnie do takiego zestawu, który być może kiedyś ulegnie zmianie.

ROZŚWIETLACZ | KONTUROWANIE | STROBING
Highlighting and contouring brushes
1/2 małe pędzle stożkowy i ścięty - można sobie nimi ładnie wymodelować nos, brodę, mocniej zaznaczyć miejsca na twarzy, które mają być "głębokie" [zapadnięte jakoś tak nieelegancko brzmi].
3. To pędzel wachlarzyk, mój faworyt do rozświetlacza, lecz można nim sobie nałożyć też róż np. Delikatnie nanosi kosmetyk, co przy rozświetlaniu jest ważne, bo nie chcemy wyglądać jak kula dyskotekowa. Możemy nim też strzepać np. nadmiar pudru.
4. To pędzel, na który od dłuższego czasu poluję - myślę, że będzie genialny do nakładania zarówno bronzera jak i rozświetlacza [potem trzeba blendować, ale coś za coś].

OCZY
Eye brushes
1. Ścięty pędzel - dobry do produktów w kremie - np eyelinerów [dobrze robi się nim winged eyeliner], ja używam go do brwi najczęściej, zarówno do żelów/pomad/nakładania kredki do brwi, jak i cienie do brwi.
2. Spiralka - kojarzona z tuszem do rzęs - może tak służyć - lecz ja kocham ją jeśli chodzi o czesanie brwi, ładnie układa, a także pomaga zebrać nadmiar produktu.
3. Cieniutki do linera - robi się nim baaaaaaaardzo precyzyjne kreski.
4. Lay-down czyli po prostu pędzel do nakładania cienia na oko. [Profesjonalistką oczywiście nie jestem, ale nadal korzystam z tych aplikatorów gąbeczek, które często dodawane są do cieni, jeśli chcemy uzyskać mocną pigmentację, to się sprawdzają.]
5. Crease brush - nigdy nie wiem jak tłumaczyć crease - może jako "zagięcie/załamanie powieki", ważne miejsce przy konturowaniu oczu, lecz także przy zwykłym makijażu.
6. Blending brush - nazwa mówi sama za siebie. Blend, blend, blend czyli "stop swój makijaż w jedno", odpowiedni i dokładny blending spowoduje łagodne przechodzenie koloru w kolor.
7. Smudge brush - do rozcierania, czy to na dolnej linii rzęs, czy to smokey eyes.
8. Pencil brush - przydatny do definiowania "outer V" [jeśli chcecie tę notkę o terminach to piszcie], czy rozcierania/blendowania w "wąskich" rejonach, np we wewnętrznym kąciku oka.

You Might Also Like

0 komentarze