xx1769xx. Depresja w wersji deluxe.

22:34

Szczerze mówiąc zastanawiałam się bardzo, czy powinnam, jednakże, małe przypomnienie, blog ma być miejscem, gdzie uczę się pisać, a od czasu diagnozy, gdzie sobie bazgram, bo prowadzę badania sama nad sobą, a właściwie moją psychiką. Chciałabym mieć pewność, że jednak tabelki, wykresy, statystyka i matematyka coś mi dają w tej sferze.


Ogółem depresją w wersji deluxe nazywam stan, kiedy jestem w stanie jeszcze próbować stwarzać pozory normalnego funkcjonowania. 
Rano budzę się bez siły, zamiast w szkole leżę i gapię się w sufit, ale za kwadrans trzecia stoję w makijażu i normalnych ubraniach mówiąc ojcu, że nie poszłam na ostatnią lekcję. Chodzę i odbijam się o ścian, w kółko i w kółko i jeszcze trochę. Żadne zajęcie nie jest na tyle zajmujące by wybić mi próżnię emocjonalną, której doznaję. Właściwie, to siły na te zajęcia przecież nie mam. 
Mój wzrok biega po tej samej kartce przez dziesięć minut. jedno zdanie przetwarzam dwadzieścia razy i nadal nie rozumiem i nie pamiętam, co czytam. Siadam do matematyki, kilka zadań, przerwa. A przerwa się rozciąga i trwa, czasem dzień albo dwa. 
Znam już każdą nierówność sufitu w moim pokoju. Nakazuję sobie pisać, weltschmerz zawsze dawał jakieś rezultaty. Tymczasem nie, na klawiaturę potrafię tylko patrzeć, a nie jej dotykać. Nie umiem z nikim rozmawiać, no kurwa nie umiem.
Moje emocje znów udały się na rollercoaster. Góra dół. Mania apatia pierdolec płacz i kurwica. A potem marazm. 

Włączyłam byle jaką piosenkę, oj, trafiło, że mnie chwyciło. I zaliczyłam zjazd.
Jeden z silniejszych od paru miesięcy.

Najgorsze jest to, że gdybym tylko ja wiedziała, to byłby to dzień jak co dzień. Nie byłoby wiadomości, nieodebranych połączeń i strachu w cudzych oczach. Ale jednak tak się nie stało. I nie potrafisz tego wytłumaczyć, uzasadnić "ja tak mam", "emocje" to nie słowo-klucz, nie pokażesz swojego pstryczka on-off. To jest najtrudniejsze, dla mnie to znany już epizod, a dla kogoś szok, ja się otrzepię i pójdę dalej, a drugi człowiek? Mętlik. I pytania jakim cudem ja tak funkcjonuję. I dlaczego. I po co. I mantra K "nie rozumiem dlaczego". Czasem mi się ciśnie na usta "Bo kurwa muszę, bo nie umiem inaczej.". Ale muszę się "naumieć", bo nie chcę kolejny raz tego przeżywać, dwa razy wystarczy.

You Might Also Like

0 komentarze