xx1772xx. Mam problem z pisaniem.

12:52

Dzień dobry, nazywam się Nicole i mam problem z pisaniem.
o którym raczej wiadomo
Nie napisałam niczego od ośmiu dni, wróć, nie napisałam tutaj niczego od ośmiu dni. Jedyne, co wyszło spod mojej ręki, to dziesięciostronnicowy list, czcionką Majzner Italic Mini, na szczęście K lubi te moje wynaturzenia i dywagacje o sztuce oraz życiu. W sumie, sztuka jest niejako nierozerwalną częścią mojego życia od pewnego, dłuższego już czasu, więc niejako piszę o jednym. I drugim, bo znów param się filozofią i sensem egzystencji.
Nie napisałam niczego od ośmiu dnu tutaj, a także ostatnimi czasy robię dosyć długie przerwy, bo zatracam aktualnie umiejętność pisania do eteru. Jestem po mocnym epizodzie depresyjnym i znów muszę się poukładać w odpowiedni sposób. To problem, który poruszałam w mojej epistole, zatem mogę już go rozebrać na czynniki i logicznie się z nim spróbować rozprawić.
Wiele razy mówiłam, że pisanie jest dla mnie czynnością mono intymną, nie lubię, gdy ktoś patrzy, gdy to robię, tym bardziej czyta mi przez ramię. Nawet po opublikowaniu/oddaniu pracy nie lubię, gdy ktoś czyta mnie, w mojej obecności, a na głos. To już w ogóle. Pisałam niedawno o dystansach personalnych; nie zagłębiam się mocno w socjologię, ani psychologię [choć to byłoby na pewno cenne doświadczenie, ale nie mam na to czasu], więc nie znam odpowiedniej terminologii, ani tego, co zamierzam napisać nie potrafię poprzeć badaniami. 
Mam swoje dystanse mentalne - nie są one filtrem informacji, czy wybieraniem zasięgu "komu, co mogę powiedzieć, a komu nie" - jawnie i publicznie mówię, że mam BPD, AZS, a jeśli nie wiecie, to również koślawość kostek i kolan - dla niektórych to mogą być rzeczy bardzo osobiste, dla mnie średnio, to tylko parę zaburzeń, niczego we mnie nie zmieniają. Tak jak z dystansem intymnym - to ja decyduję komu chcę się dotknąć, więc ja decyduję do kogo chcę mówić i powtarzam, nie chodzi o zdradzanie sobie najskrytszych sekretów, tylko o rozmowę o pogodzie nawet. Wybieram odbiorcę, do którego się zwracam, na tę chwilę ciężko mi jest wyjść poza moją strefę intymną, bliskich mi ludzi, gdyż najzwyczajniej w świecie potrzebuję tego, co znam.
Nie chcę jednak, żeby było tutaj pusto, ponieważ nie lubię pustek w archiwum. Na tę chwilę pokażę parę rzeczy, które sobie kupiłam, zdjęcia z Włoch [w których właśnie jestem] i mogę nieco opowiedzieć o różnicach, również w kulturze, które zauważyłam [a gdyby zsumować te moje pobyty w różnych regionach tego kraju to wyszłoby... sporo!]. 
Niemniej jednak - pisanie jest najlepszą terapią, jaką do tej pory znalazłam, więc pisać będę - także dlatego, że muszę, to wręcz uzależnienie. I nie wyobrażam sobie życia bez uzewnętrzniania moich przemyśleń po tylu latach!
Polecam House of Cards.

You Might Also Like

0 komentarze