xx1785xx. Szkic #1

21:32

Miasto było jednocześnie puste i pełne - zatłoczone ulice, chodniki i deptaki przeciwstawione pięciu osobom podróżującym w popołudniowym autobusie kursującym ku peryferiom. Przez zamazane szyby ledwo co wdzierały się promienie słońca, cóż jednak z ich obecności, kiedy dzień był szary, ponury i nieznośny jak ów brud na oknach?

Pozytywnym [ zresztą chyba jedynym takim], aspektem tego zjawiska była cisza. Irytująca jest konieczność zagłuszania myśli muzyką, kiedy chce się czytać. Chce? A może to już konieczność? To jednak zbędne dywagacje, teraz należy zastanowić się nad konsumpcjonizmem, buntem i totalitaryzmem. Ale coś przeszkadza.

Samotność, tak, to było to uczucie. Wisiała w powietrzu od tamtego sobotniego poranka. Nic nie miało sensu, czy cokolwiek mogło to zmienić? A on? On, on i wiecznie on, chwilami nawet on nie miał sensu. Gorzki uśmiech. On był sensem, ale nie miał sensu. Paradoks. Rzecz w tym, że to okropne stworzenie - wiara - nie pozwalała odejść. Było dobrze, było jak w niebie, będzie lepiej? Niż teraz. Teraz jest źle. Ale bywało gorzej. Problem egzystencji to to, iż aby działo się po naszej myśli szereg niezależnych czynników, na które zazwyczaj nie mamy wpływu musi wystąpić w określonym momencie, z określoną siłą i przy odpowiednich, określonych okolicznościach. Wiara, nadzieja i miłość - trzy cnoty chrześcijańskie, a miłość to jeszcze ma być tą największą z nich! 

WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ, każda z osobna brzmi teraz jak przekleństwo, a razem tworzą wizję klęski. Ale czy nie jest to etap, który pojawiał się wcześniej? Nie z nim, ale z każdą osobą wcześniej. I co było potem? Rozpad był, a może rozkład. Pożycia, życia, wszystkiego. Nie należy podejmować istotnych decyzji w skrajnych emocjach. Czy to jest istotna decyzja? Raczej. 

Powtórzmy elementarz - byt - sens - wiara [w nas] - nadzieja [że będzie nam dobrze] - miłość [chciałam napisać: bo nie mam wyboru, ale właśnie widzę, że go mam].

Przepraszam - masz rację - obiecuję.

Więc powiedzmy, że wierzę w to, więc sens jest.

You Might Also Like

0 komentarze