xx1787xx. Dlaczego klasycy.

10:54

Zauważyłam, że znajduję wiele cytatów, które bardzo mi się podobają, [strony na FB typu "Z uniesień ..." czy "Cyniczni melancholicy", pozdrawiam], polubię je sobie, a potem zgubię, niby mam wordpressa przeznaczonego do tego właśnie celu, by tam to zbierać, ale po tylu latach na Bloggerze przyzwyczajona jestem do bycia tutaj.

Nieistotne jednak to teraz.

Komentarz Zbigniewa Herberta do "Dlaczego klasycy"

Nie trzeba być wielkim znawcą literatury współczesnej aby zauważyć jej cechę charakterystyczną — wybuch rozpaczy i niewiary. Wszystkie podstawowe wartości kultury europejskiej zostały zakwestionowane. Tysiące powieści, sztuk teatralnych i poematów mówi o nieuniknionej zagładzie, bezsensie życia, absurdalności ludzkiej egzystencji.

Nie mam zamiaru łatwo wyśmiewać pesymizm, jeśli jest on reakcją na zło świata. Sądzę jednak, że czarna tonacja literatury współczesnej ma swoje źródło w postawie, jaką zajmują twórcy wobec rzeczywistości. [...]

Romantyczna koncepcja poety obnażającego swoje rany, opowiadającego o własnym nieszczęściu ma dziś wielu zwolenników mimo przemian stylów i gustów literackich. Uważa się powszechnie, że świętym prawem artysty jest jego ostentacyjny subiektywizm, manifestowanie obolałego „ja”.

Gdyby istniała szkoła literatury, jednym z podstawowych ćwiczeń powinno być opisywanie nie snów, ale przedmiotów. Poza ręką artysty rozpościera się świat ciężki, ciemny, ale realny. Nie należy tracić wiary, że można go ogarnąć słowem, wymierzyć mu sprawiedliwość.

Bardzo wcześnie, bo prawie na początku mojej pracy pisarskiej, doszedłem do przekonania, że muszę zdobyć jakiś przedmiot poza literaturą. Pisanie jako ćwiczenie stylistyczne wydawało mi się jałowe. Poezja jako sztuka słowa doprowadzała mnie do ziewania. Zrozumiałem także, że nie mogę długo żywić się wierszami innych. Musiałem wyjść poza siebie i literaturę, rozglądnąć się po świecie by zdobyć inne sfery rzeczywistości.

Filozofia dawała mi odwagę stawiania pytań pierwszych, zasadniczych, podstawowych: czy świat istnieje, jaka jest jego istota i czy jest poznawalny. Jeśli można z tej dyscypliny zrobić jakiś użytek w poezji — to nie tłumacząc systemy, ale odtwarzając dramat myśli.

Do historii zwracam się nie po to, żeby czerpać z niej łatwą lekcję nadziei, ale aby skonfrontować swoje doświadczenie z doświadczeniami innych, aby zdobyć coś, co nazwałbym uniwersalnym współczuciem, a także poczucie odpowiedzialności, poczucie odpowiedzialności za stan sumień.

Stare jest marzenie poety, aby jego utwór stał się przedmiotem konkretnym jak kamień czy drzewo, by tworzony w podlegającej ciągłym zmianom materii języka uzyskał byt trwały. Jednym ze sposobów wydaje mi się wyrzucenie go daleko poza siebie, zatarcie związków, jakie łączą go z twórcą. Tak rozumiem zalecenie Flauberta: „Artysta powinien ukrywać się w swojej twórczości, podobnie jak Bóg nie ukazuje się w przyrodzie”.

You Might Also Like

0 komentarze