xx1794xx. U mnie Tupolewa nie ma.

22:21

"Pejzaż z upadkiem Ikara" - Pieter Bruegel [starszy]
Telewizji nie oglądam za bardzo.
Choć dwa duże ekrany stoją strategicznie rozmieszczone w salonie na każdym piętrze.
Nie oglądam telewizji, bo po pierwsze nie mam czasu, a po drugie treści, z którymi mogę się dzięki niej zapoznać należą do średnio mnie interesujących - z wyjątkiem "Jednego z Dziesięciu" i paru programów wnętrzarskich Doroty Szelągowskiej.
Nie wiem więc, co dziś działo się na TVP 1, TVP 2 czy innym TVN 24, jedynie idąc do kuchni po herbatę widziałam migawki tego, co oglądali rodzice - czyli memoriału ofiar katastrofy smoleńskiej.
Nie umniejszam tragedii, która dotknęła wtedy wiele rodzin; nie twierdzę, że nie powinno do tego dojść - środki transportu, którymi podróżuje głowa państwa jak i inni oficjele powinny być jak najbezpieczniejsze, a załoga powinna starać się jeszcze bardziej podnieść poziom tego bezpieczeństwa.
Jednakże, takie standardy powinny obowiązywać też wszystkie inne środki lokomocji, z prostego powodu, każdy prezydent, król czy inny władca to taki sam człowiek jak ja czy Ty. Szczególnie wobec śmierci. Właśnie dlatego śmierć jest sprawiedliwa - umrze każdy, w mniej lub bardziej stosownych warunkach i czasie.
Z tego, co zobaczyłam dziś w telewizji bije do mnie rozdrapywanie ran, nie zaduma czy pamięć o zmarłych, a chęć dokonania martyrologizacji ofiar. Mieliśmy "Dziady" część III., a teraz mamy "ZAMACH" SMOLEŃSKI, my, biedni, uciśnieni Polacy, którym przyszło umierać za ojczyznę.
Co by nie było podłożem i przyczyną śmierci tych osób prawda jest jedna - to kolejne zgony, bolesne dla rodziny i osób bliskich, to ich prywatna tragedia, a nie pożywka dla polityków.
Czy czynimy wielkie obchody dla upamiętnienia ofiar morderstw, gwałtów i innych okrutnych czynów, śmiertelnych katastrof, które dzieją się na porządku dziennym?
Nie, bo te osoby to nie "sławni i poważani" z pierwszych stron gazet.
Myślę, że teraz oczywistym jest dlaczego na początku wstawiłam reprodukcję tego, a nie innego obrazu, a żeby spuentować całą sytuację posłużę się dziełem lirycznym. Miłosz napisał bardzo mądry wiersz - "Piosenkę o końcu świata", pozwolę sobie przytoczyć całą:


"W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.


W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.


A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.


Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie."

You Might Also Like

0 komentarze