xx1799xx. #SkincareSunday - part 01

22:36


Choć nie wiem czy taki hashtag istnieje i czy #SkincareSunday to rzecz istniejąca naprawdę [hej, może właśnie wymyśliłam trend? mało prawdopodobne, bo w internecie jest naprawdę wszystko, ale warto marzyć.], ale dzisiaj będzie o produktach do pielęgnacji twarzy.
Przychodzi taki moment w życiu [lepiej żeby nadszedł on wcześniej, niż później], w którym zdajemy sobie sprawę, że naszej twarzy nie pokrywa teflon ani azbest, z tego wynika, że o skórę, zwłaszcza tę na twarzy trzeba dbać. Przeważnie osoby z problemami skórnymi np. trądzikiem czy np. AZSem [tak jak ja] zmuszone są do używania różnych mazideł, aby polepszyć kondycję i stan swojej cary, natomiast ci, którzy nie mają takich problemów często o tym zapominają. A starzejemy się podobno od około 19-ego roku życia.
Zauważam jednak pewną zmianę, zafascynowane sekretami Azjatek, które w wieku czterdziestu-paru lat wyglądają jak dwudziestolatki polskie kobiety również zaczęły zwracać uwagę na odpowiednią pielęgnację i tak zwany beauty-regimen. Również coraz to młodsze dziewczyny zdają sobie sprawę z tego, że skórę warto nawilżyć, kosmetyki dobierać biorąc pod uwagę potrzeby swojej cery, z pewnością zaprocentuje to w przyszłości.
Tyle tytułem przydługiego wstępu.,

Jak do tej pory matura nie zaowocowała atakami paniki, lecz wiadomo - w mniejszym bądź większym stopniu się nią stresuję - oczywiście widać to na mojej skórze. Policzki znów zaczęły mi się strasznie przesuszać. Postanowiłam więc nabyć coś z kwasem hialuronowym, żeby mi ta woda z komórek za szybko nie uciekała. Wybór padł na Dermedic, jakiś czas stosuję ich krem z linii dla dzieci, jestem prawie pewna, że o nim wspominałam już tutaj. W każdym razie, ten:




Używam go dopiero od kilku dni, ale już czuję zauważalną różnicę, na pewno cerę mam bardziej nawilżoną, mniej owych zaczerwienionych, suchych "placków" w okolicach policzków, żuchwy i z pewnością moja skóra jest bardziej miękka.
Na pewno wielkim plusem jest konsystencja, wchłania się jak marzenie; nie pozostawia uczucia lepkości, jak również spokojnie można się potem pomalować - nic nie spływa, nie świeci, ani się nie rozwarstwia. Strzał w dziesiątkę.



Himalaya zdobyła sobie w moim domu uznanie pastą do zębów. Żeby było zabawniej ziołową, bez fluoru [matka moja naczytała się wiele artykułów i zakomunikowała, że od dziś fluoru niet], w każdym razie - ich produkty znane nam są z porządnego, mało chemicznego składu i dobrego działania, więc kiedy buszowałam w Hebe, kiedy mieli promocję na dermokosmetyki to bez wahania postanowiłam wypróbować maseczkę Himalayi [mają jeszcze błotną, do cery mieszanej/tłustej, byłam nią zainteresowana, ale na ten moment to nie jest opcja dla mnie]. Jak na razie użyłam jej raz i jestem bardzo zadowolona - już wcześniej miałam styczność z kwasami AHA [w mojej ukochanej maseczce od Bielendy] i zawsze jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak dobry rezultat dają, i najważniejsze - że mnie nie uczulają/nie ma po nich wysypu.

#SkincareSunday i #MakeupMonday [co Wy na to?]

You Might Also Like

0 komentarze