xx1806xx. Bajki dla dzieci | kultura LGBTQ dla malutkich.

17:26

adorable, hipster, and amazing image
Choć plany były inne, to natknęłam się na wzmiankę o bajce, w której bohaterką jest Rosaline, zainteresowała mnie na tyle, że postanowiłam ją obejrzeć [niestety, Hulu, które ją wypuściło umożliwia oglądanie jej na swojej stronie tylko mieszkańcom USA, jednak YouTube mnie nie zawiódł].
Najpierw ją zobaczcie, bez uprzedzeń, bez podejrzeń i nie starajcie się odgadywać, co skłoniło mnie do takiego zatytułowania posta.

Co mi się bardzo podoba to to, że nasza bohaterka wykazuje się sprytem - sytuacja z czarownicą, a potem i wilkiem; niezależnością i chęcią decydowania o samej sobie - scena z wróżką chrzestną. Padają tutaj bardzo ładne słowa "That's kind of you to offer, but you have not seen my dreams, every person's wishes there is, not always what it seems...". Bardzo pozytywny przekaz, kupuję to, 10/10.
Cała bajka jest dosyć schematyczna [nie mam tu na myśli nic negatywnego] - mamy postać, napotyka przeszkody na swej drodze, później jednak udaje ukończyć się jej misję. Rosaline powtarza, że spieszy się do "my sweetheart" [clever trick, nic nie wskazuje na niespodziankę]. 
I w końcu poznajemy sweetheart Rosaline - jej dziewczynę, która z utęsknieniem czekała na nią w domku.
Parę pytań kontrolnych:
- czy to zmienia coś w bajce [morał, puentę, etc.]? nie.
- czy pierwotnie myśleliście, że sweetheart to książę, czy też inna postać męska? 
- w związku z powyższym: czy myśleliście, że bajka jest o odwróceniu ról? [dziewczynka questuje,a  domniemany chłopak w domu]

Widziałam wiele pozytywnych komentarzy nt. powyższej produkcji, lecz wiadomo, jesteśmy w Internecie, negatywy też muszą być. 
Zarzut pierwszy to: propagowanie homoseksualizmu:
Sprzeciw, jak można propagować coś, co po prostu istnieje? 
Jak zrobię film o pomarańczach, to znaczy, że chcę umniejszać cytrynom i innym cytrusom? 
Zarzut drugi: takie produkcje wzbudzą w dzieciach tendencje do homoseksualizmu:
Sprzeciw. Czy może pokazując film o pomarańczach cytrynie, ona sama się nią stanie? 
Gdyby to tak działało, to osoby o innej orientacji niż heteroseksualizm by nie istniały. Kultura propaguje w 99% wzorce heteroseksualne.
Poza tym, orientacji się nie wybiera; nie istnieją żadne bodźce skłaniające do homo/bi/heteroseksualizmu.
Zarzut trzeci: po co pokazywać dzieciom związek dwóch dziewczynek [chłopców, kobiet, mężczyzn] i mącić im w głowach?/ W wieku dziecięcym nie myśli się o związkach, tylko o zabawie.
Sprzeciw. Po co w takim razie w bajkach w ogóle poruszane są wątki romantyczne? Skoro dzieci się chcą bawić, to książę i księżniczka niekoniecznie muszą się pobierać, mogą zostać przyjaciółmi? Dlaczego co piąta bajka kończy się ślubem dzielnego bohatera z jego wybranką?
Bądźmy konsekwentni: albo całkowita rezygnacja z wątków miłosnych w bajkach, albo w miarę realne odwzorowanie świata, w którym zakochać może się każdy w każdym.

Co jednak takie produkcje mogą dać?
Dzieciom, a także młodzieży pokazać, że nie są inne, ani gorsze, że bohaterowie bajek, księżniczki, królowie też bywają nie hetero. Myślę, że to może pomóc zaakceptować ten fakt osobom, które początkowo nie radzą sobie z odkryciem własnej homoseksualności np. 
Kultura masowa to jednak kultura zdominowana w większości przez parę: kobieta i mężczyzna. Nie jest to takie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że większość społeczeństwa jest heteroseksualna/pozostaje w heteroseksualnych związkach. Dlatego tak ważne jest, żeby zaczęły powstawać bajki, animacje, seriale i filmy, w których będą postaci reprezentujące środowisko ludzi innych orientacji [o reprezentacji rasowej kiedy indziej, ale to też ważne]. Ja jestem w o tyle komfortowej sytuacji, że nigdy nie miałam problemu z tym, że nie jestem heteronormatywna, ale wiem, że są osoby, zwłaszcza młodsze, które boją się być w pełni sobą, bo obawiają się odrzucenia i nienawiści. Czy musi dochodzić do kolejnych tragedii, żeby świat to zrozumiał?
***
swoisty epilog.
Śmieszą mnie obawy niektórych ultraobrońców heteroseksualności, że queerowe środowisko chce "zawładnąć" i "rządzić" światem [xd jak to brzmi], "dyktować" warunki. Nie, choć mogę mówić tylko za siebie, to myślę, że środowisko LGBTQ chce po prostu móc żyć normalnie, bez obaw, mieć takie prawa, jak ludzie spoza tego środowiska.

A na samym końcu coś lżejszego, uśmiałam się przy tym bardzo.

You Might Also Like

0 komentarze