xx1822xx. bunt młodopolski.

21:31

Chwilowo siedzę w zawieszeniu, siedzę na tarasie i z transu wyrywa mnie komar wbijający się w moją skórę. Pozwalam mu się ugryźć, czemu by nie? Wróciłam kilkanaście minut wcześniej z rowerowej wycieczki, do sklepu, po chrupki o smaku orzechowym.
Jest końcówka sierpnia, w tle gra jakieś disco polo, które dochodzi z Głożyn, dożynki się odbywają. Szukam spokoju. Error 404 - page not found.

Choć jestem stosunkowo młoda to jednak całkowicie stara, również. Tu mnie kolano boli, tu biodro przeskakuje, tu mięśnie, te przy karku, bawią się w grę "Doprowadź N do wydawania odgłosów jak karateka przy rozwalaniu cegieł gołymi rękoma". Jest cudownie.

Powiadają: królestwo za konia, ja natomiast swoje królestwo oddam za lekko zadymiony pokój, dwa kubki kawy i cudzą bluzę przewieszoną przez moje krzesło ["jak w domu"]. Ostatnio jest kiepsko i potrzebuję tego dwakroć bardziej, niż normalnie. Pokłócona jestem sama ze sobą, od paru dni spałam na kanapie, dziś wrócę do łóżka, ale czy to coś zmieni?

Moi rodzice dali mi niewysłowioną okazję do bycia podręcznikowym okazem buntownika. Nie rozumieli mojej decyzji o wyborze profilu w liceum, nie rozumieją, że nadal mam zamiar iść na matematykę; wyśmiewali to, że chcę pisać; wkurwiali się, że piszę prawdę, próbując wmówić mi inną rzeczywistość; kompletnie nie potrafią przyjąć do wiadomości, że lubię nauki ścisłe I [koniunkcja, nie alternatywa] humanistyczne, pojąć tego też nie potrafią, kończąc na tym, że nie akceptowali, i nadal nie akceptują, mojej sztuki [własnej, jak i cudzej]. O światopoglądzie nie wspominam, bo dzielą nas przepaście wypełnione hejtem i wmawianiem mi hipokryzji. [np. w stylu argumenty, że nie jestem tolerancyjna, bo nie toleruję pedofilii.]
Dziękuję, czuję się przez to bardziej "artystycznie".
Jak będziecie mieli dzieci to błagam, starajcie się choć trochę próbować je zrozumieć.

Jak już jesteśmy przy hipokryzji - każdy z nas miewa takie zachowania, częściej, rzadziej - zdarza się. Co jednak mnie, od niektórych, różni - ja staram się nad tym zapanować. Mój ciągły, wewnętrzny monolog każe mi samej kajać się za niektóre moje czyny. Norwid, choć wiedział, że to zgubna droga, jak i syzyfowa praca, chciał i dążył do ideału moralnego. Ja też próbuję.

Trochę się godzę ze wszystkim, śmiejemy się z K, że być może ten rok będzie rokiem mojego literackiego debiutu. Może, nie wykluczam. W przyszłym tygodniu czeka mnie wyjazd do Krakowa, pierwszy raz będę spać w swoim nowym mieszkaniu, no ale zanim to nastąpi to wrócę na stare śmieci. Tzn. na rozpoczęcie roku do Teatru pójdę, stęskniłam się za panem B, panią L. Jedną nogą ciągle we Fryczu... Być może do maja, jak nie dłużej.

Dzisiejsze pogadanki kończę, czeka na mnie nowa płyta Franka Oceana. I jakiś film, tak w nagrodę za chujowe sprawowanie.

Radlin, 26.08.2016, około 20:45

You Might Also Like

0 komentarze