xx1829xx. Czarny protest

00:33

Hashtag #czarnyprotest w przeciągu dwóch dni zgromadził wielu zwolenników, jak i ludzi, którzy po prostu, zwyczajowo, robią sobie bekę. Są i przeciwnicy, ale wyjątkowo bardziej się przyczepię do tych drugich. Wiadomo, zdanie każdy ma swoje, ale irytuje mnie niemożliwie grupa osób, które z wszystkiego robi sobie durne dowcipy.

Ale od początku, z inicjatywy partii Razem powstało wydarzenie na Facebooku, z poniższym opisem:

W środę zaczyna się posiedzenie Sejmu, na którym posłowie zajmą się okrutnym projektem ustawy, zgodnie z którym kobiety mają być wtrącane do więzienia za przerwanie ciąży.

To okrutne i nieludzkie prawo będzie zagrażało każdej z nas. Nie chcemy żyć w kraju, w którym przy łóżku ciężarnej kobiety czuwa policjant i prokurator, gdzie każde poronienie kończy się śledztwem, gdzie zgwałcone dziewczynki zmuszane są do rodzenia dzieci swoich gwałcicieli.

W środę, w dzień rozpoczęcia obrad Sejmu, ubierzmy się na czarno. Każda z nas może symbolicznie zamanifestować sprzeciw - w domu, w pracy, na spacerze, w szkole, w internecie. Pokażmy, że nie godzimy się na odbieranie nam prawa do zdrowia, do bezpieczeństwa, do godności i szacunku. Pokażmy naszą siłę, nasz sprzeciw, naszą solidarność. Zrób sobie zdjęcie, dodaj do wydarzenia albo wrzuć do siebie na profil z hasztagiem #CzarnyProtest.

Nie zgadzajmy się na życie w strachu, na cierpienie i lęk. Nie zgadzajmy się na tortury zamiast opieki, zastraszanie zamiast wsparcia. Na odbieranie nam głosu, na decydowanie o nas wbrew naszym sumieniom. Dołącz do Czarnego Protestu. Nie chcą nas słuchać, niech nas zobaczą!


Oczywiście, że dołączyłam do Czarnego Protestu, aborcję popieram, co już nie raz, ani nie dwa na tym blogu napisałam i dogłębnie uzasadniłam, chociażby w kwietniowym poście. Poniżej moje zdjęcie, moja mała mowa, o którą musiałam się pokusić, zaraz przejdziemy dalej.


Nie będę Wam się produkować o tym, dlaczego uważam, że aborcja powinna być legalna i w jakich przypadkach jest ona dla mnie podstawowym prawem, o tym już było, odsyłam do notki zalinkowanej powyżej, chcę jednak opowiedzieć Wam historię. Historię, która wydarzyła się blisko mnie.
Moja mama ma znajomą, znajoma zaszła w ciążę, jakiś czas temu, wprawdzie nie planowała kolejnego dziecka [pani w wieku mniej więcej czterdziestu lat], ale wraz z mężem ucieszyli się. No cóż, potem zaczęły się problemy. Niemalże od początku lekarze wspominali, ze mogą być komplikacje... Potem, że mogą być problemy ze zdrowiem dziecka. Zaczęli także mówić o możliwych wadach... Cały czas jednak zwodzili Panią, że nic nie jest pewne, że dziecko może jednak być zupełnie zdrowe. Zwodzili, bo, w momencie, kiedy aborcja przestała być możliwa, Pani została poinformowana jak bardzo jej przyszłe dziecko jest chore.
Jakoś wtedy od razu było pewne, że ma wiele wad rozwojowych, genetycznych, jest, wybaczcie za to słowo, zdeformowane i, że nie pożyje zbyt długo. Nie muszę chyba mówić, że był to szok, ból i zabójstwo dla fałszywie wzbudzanej przez lekarzy nadziei. Moja mama płakała, kiedy mówiła o tym, jak bardzo okaleczone, przez los, jest owo dziecko.
Wkrótce nadszedł czas porodu [nie wiem teraz, czy czasem nie przedwczesnego]. Córeczka tej Pani przeszła już kilka operacji, nie muszę chyba mówić, że rokowania nie są zbyt dobre. Wiadomo natomiast, że rodzice dziewczynki cierpią, równie mocno jak ona, a może i nawet bardziej? Chcielibyście patrzeć na ból swojego dziecka? Właściwie to patrzeć, jak zamiast rozwijać się, to umiera powoli na Waszych oczach?
Wiem natomiast, że Pani rozważała usunięcie dziecka, kiedy była we wczesnym etapie ciąży, ciężko jej było z tą decyzją, ale chciała oszczędzić cierpienia obu stronom, odwiedziono ją jednak od tego, bo podkreślam, lekarze mówili "że może nie, że badania nie dają stuprocentowej pewności". Jak już napisałam, niedługo później badania, najwyraźniej magicznie, zyskały na wiarygodności.

Chyba nie ma puenty. Ale uważam, że to cholernie niesprawiedliwe. Nie dość, że ja, na miejscu tej Pani, czułabym się oszukana przez lekarzy, którzy mieli się opiekować pacjentką i służyć jej zdrowiu [chyba nie muszę mówić, że bycie w ciąży, kiedy płód ma zdiagnozowane wiele chorób jest niebezpieczne?], dodatkowo, myślę, że usunięcie zarodka we wczesnym stadium jest nieporównywalnie mniejszym bólem emocjonalnym, niż patrzenie jak umiera dziecko, które się urodziło i chciało wychowywać.

Mogłabym napisać o obrzydliwej sprawie dwunastolatki, która urodziła dziecko i jakichś nienormalnych oficjelach, którzy stwierdzili, że stosunek z małoletnią był konsensualny. W jakim chorym państwie żyjemy, że niemalże trzydziestoletni mężczyzna może sobie bezkarnie współżyć z DZIECKIEM, zrobić temu dziecku dziecko, i być nazywany jedynie "ojcem" [wybitna rodzinka, nie ma co], a nie także przestępcą i pedofilem? Który trzydziestoletni [a właściwie każdy], zdrowy na rozumie facet zrobiłby coś takiego?

Weźcie pod uwagę takie historie, i nie róbcie sobie z wszystkiego beki. Ludzie cierpią już teraz. Przez Ordo Iuris będą cierpieć jeszcze bardziej. Nie pozwólcie na to, aby zgwałcone kobiety musiały rodzić dzieci swoich oprawców, one już dosyć przeżyły. Nie pozwólcie rodzinom cierpieć, kiedy będą patrzeć na swoje nieuleczalnie chore i zdeformowane dziecko, które każdego dnia umiera. Nie pozwólcie ryzykować życiem kobiety, aby próbować ocalić życie płodu. Proszę, nie pozwólcie na to. To, że uważacie aborcję za coś niezgodnego z Waszym prawem moralnym, nie znaczy, że musicie zabraniać jej innym. Koniec końców, z naszymi decyzjami zostajemy sami, także to my ponosimy ich konsekwencje, i to my musimy z nimi żyć.

Czy naprawdę jest tu sobie z czego robić bekę?

Więcej pisać nie będę, bo mi strasznie smutno i zaraz się popłaczę.
Znalezione obrazy dla zapytania czarnyprotest


You Might Also Like

0 komentarze