xx1832xx. Wierszyk, którego rano się powstydzę.

01:18


Na wyciagnięcie ręki
mam owe dwa kubki.
Dwie, w miarę pełne, łyżeczki kawy,
półtorej cukru.
Bez mleka.
Tak właściwie, to...
Na poduszce jeszcze jesteś,
Twój zapach, znaczy się,
został.
Nie chodzi o fizykę,
Matematykę,
Obliczenia...
Niby cząstka jest, ale Ciebie nie ma
tutaj.
Tylko milion kilometrów świetlnych dalej.

You Might Also Like

0 komentarze