xx1833xx. nie mam słów.

19:35


N.M.S., 
pamiętasz tamtą noc? Niby środek lata, ale było chłodno. Mimo zawinięcia się w kołdrę było mi okropnie zimno, spytałam, czy mnie ogrzejesz. Odpowiedź była twierdząca. Dobrze spałam tamtej nocy. Mimo, że ze dwa tygodnie wcześniej myślałam, że jesteśmy gdzieś na rozstaju, że nie ma mowy, że dalej to pociągniemy. Że zbyt wiele się zmieniło, że nie wiem, czyja to bardziej wina. Potem tak po prostu wyjechałam z Tobą; mieszkałam, jadłam, piłam, oglądałam telewizję. Z Tobą. Oddychałam, paliłam, śmiałam się, myślałam i czułam. 
Przez cztery lata zdążyłam Cię kochać, zdążyłam nienawidzić. Chwilowo, ale zawsze. Czasem chciałam, żeby to wszystko się jakoś samo rozwiązało.
Ja wiem o tych nocach, kiedy płakałam; kiedy nie znosiłam i Ciebie, i mnie, ale powtarzałam sobie, że jesteś moim złotym chłopcem, jedyną bliską osobą, kimś, komu mogę się wyżalić. W okolicach naszej czwartej rocznicy znajomości mogę powiedzieć, że powoli nie umiem wierzyć dalej. Nie przeczytasz tych słów, ze względu na dawną umowę; nie czytasz, póki sama Ci nie poślę. Tego jakoś nie umiem. Nie umiem Ci powiedzieć, że mnie ranisz. Tym "brakiem czasu", nie poświęcaniem mi uwagi, kiedy tego potrzebuję. Czuję Twoją obojętność. Czym sobie na to zasłużyłam?
Komu mam powiedzieć, że się rozsypuję, no komu? Komu powiedzieć, że mi źle? Nie potrafię nikomu powiedzieć choć ćwierci tego, co Tobie.
Nie jest łatwo żyć okruchami tego, co dobre. Nie wiem, czy długo jeszcze to zniosę. To czekanie na lepszy czas, lepszy moment, lepszych nas. Starałam się rozumieć i akceptować w Tobie wszystko, bo sama najlepiej wiem, ile do zaakceptowania jest we mnie. Ale boli, zwłaszcza ze strony kogoś, kto jest ci najbliższy. Z kim relacja wydawała się pewnikiem, a przyjaźń tą najtrwalszą.
Mimo wszystko. 
Twoja.
N.

bae, black and withe, and kiss image
łatwiej mi umrzeć, niż odejść.

You Might Also Like

0 komentarze