xx1834xx. Królestwo za... ploteczkę. | Na temat tygrysów słów kilka.

23:54

No może nazwijmy to ładniej, za "informację".

Od jakiegoś czasu odnośnik do fanpage'a NWH znajduje się na moim prywatnym profilu na facebooku, adres bloga pojawił się również w bio osobistego instagrama, czego specjalnie, przez lata unikałam.

Działo się tak z prostej przyczyny - nie byłam pewna, czy chcę, aby każdy miał tutaj dostęp, zwłaszcza ludzie szukający taniej sensacji. Na NWH zawsze pisałam i wyrażałam wiele, niektórym było z tym niewygodnie, o czym doskonale wiem. Jest jeszcze kategoria osób, bo nie nazwę ich "znajomymi", którzy wyrażają niezdrowe zainteresowanie moim życiem. Robią to bardziej lub mniej z ukrycia, być może wiedząc, że ja wiem. Nie raz, nie dwa byłam w takiej sytuacji, jakoś przywykłam.

Decyzję jednak podjęłam, bo doszłam do wniosku, że takie krygowanie się jest niezgodne z moją filozofią życiową. Choć zahacza to o ekshibicjonizm, to dla mnie chodzi o coś innego, o komfort egzystencji z moim pisaniem. Wbrew pozorom to nie jest coś, co czuję. Piszę, bo muszę, ale to nie znaczy, że jestem z tym oswojona. To zawsze mi na myśl przywodzi ten fragment:

"W samej istocie poezji jest coś nieprzystojnego: 
powstaje z nas rzecz o której nie wiedzieliśmy, że w nas jest, 
więc mrugamy oczami, jakby wyskoczył tygrys 
i stał w świetle, ogonem bijąc się po bokach. "
"Ars Poetica?" - Cz. Miłosz

Wyszło autotematycznie, a co miałam na myśli - i know dem bitches r lookin - i się nie przejmuję, absolutnie, trochę mnie smuci, że życie niektórych jest takie nudne, że muszą dogłębnie przeanalizowywać moje i szukać okruchów "skandali".

Bez miłości, ale z uśmiechem na ustach.
N. [nieco sztywna, ale o tym później.] 

You Might Also Like

0 komentarze