xx1847xx. but youre not in love, no more.

21:39

Ten post dedykuję ludziom z grupy Oli Radomiak na facebooku, w ten dzień, który poprzedza moje urodziny, i w którym mam depresję, to oni okazali wiele sympatii i wsparcia, jesteście super!

Za niecałe trzy godziny skończę dwadzieścia lat. Za trzy godziny i trzydzieści trzy minuty minie dokładnie dwadzieścia lat od kiedy pani pielęgniarka wypełniła kartkę, że na świat przyszłam ja.

Ja. Czyli tak właściwie to kto? Ten koczkodan w białym kitlu, w którym chodzi, kiedy maluje?


Poszłam dziś na randkę ze sobą. Raz na jakiś czas to robię. Kupiłam sobie w prezencie dwie książki Bukowskiego. Obejrzałam "Marie Curie", a potem pizzę pepperoni spłukałam piwem. Odcięta od wszystkich mi bliskich ludzi. Podśpiewująca "Green light" w autobusie, na przystanku i między budynkami.

Nieskończoność rozciąga się między jednym, a drugim zaciągnięciem się papierosem. W żyłach płynie adrenalina, kofeina i alkohol, a w głowie rozlegają się huki, rozbijają się myśli, niczym fale o klif. Teraz już nie myślę, teraz jestem dźwiękiem, jestem ruchem, jestem jednocześnie ogniem, jak i drobiną, która zostanie przez ten ogień spalona.

Pijacka wiadomość grzęźnie w nagłym strumieniu świadomości. Ale potem i tak ją wysyłam, w delikatniejszej formie. Spal mnie, pochłoń albo rozszarp. Myślę sobie patrząc na okienko. Ale okienko chyba jest na jakiejś imprezie.

Nie wiem, czy jestem choć o krztynę mądrzejsza, niż rok temu.
Ani dwa lata temu.
Ani trzy.

Zastanawiam się, czy KTOŚ zadzwoni o północy z życzeniami. To w sumie jedyne, które zawsze lubiłam. Życzenia bez życzeń.

Wiem, że nic nie wiem, ale powoli mnie to zaczyna irytować.

Witaj marcu, nie bądź trzecim miesiącem, który spierdolę.

Image may contain: one or more people, people sitting, drink and indoor


You Might Also Like

0 komentarze