xx1853xx. epitafium

23:23

Ten post jest, wyjątkowo, skierowany do kilkudziesięciu osób, które ewentualnie może to interesować.

Odeszłam z grupy, właściwie to z trzech, z trzaskiem drzwi, bo nauczyłam się wychodzić, kiedy nie ma sensu kontynuować dialogu. Może to zachowanie smarkacza, ale powoli dojrzewałam do decyzji o odejściu - miało być chwilowe, lecz jednak chyba będzie permanentne. Czarę goryczy przelała dzisiejsza sytuacja, która zabolała mnie bardzo głęboko. Pomijając kompletny brak zrozumienia, co do moich intencji... A właściwie nie, we wczorajszym evencie chodziło o Olę, napiszę też relację, ale dopiero, kiedy emocję opadną, czyli jutro, albo jak wezmę sobie hydroksyzynę, bo na razie cała chodzę i przyznam się, że płaczę; ale Ola zgromadziła wokół siebie sporą społeczność, która wczorajszy dzień potraktowała jako okazję do spotkania w końcu na żywo, części ludzi, którym od jakichś dwóch miesięcy lajkuje się posty i pisze komentarze. Z drugą częścią nie było problemów, tak jakby, niemniej jednak, pisząc swojego przed-przed ostatniego posta na przygodach miałam w swoich myślach tylko Aleksandrę, nikogo innego, ale może to był właśnie ten błąd.

Odeszłam, bo nie mam ochoty "brać na klatę" całego jadu, odeszłam, bo dyskusja osiągnęła impas. Jedna i druga strona barykady, nic więcej, tylko zastępowanie słów w argumentach ich synonimami. I odeszłam z bólem, ze łzami, ale z myślą, że tak będzie lepiej.

Starałam się być dla Was przyjaciółką, dobrą koleżanką, martwiłam się o Wasze koty, psy, prawa jazdy, matury, egzaminy i psychopatycznych facetów. Zależało mi, żebyście czerpali coś pozytywnego z tych sekund, kiedy mijaliśmy się w internecie. Ja też czasem musiałam się wygadać, dzięki Wam sporo zyskałam, przede wszystkim akceptację, chociażby dla swojego głosu. Tylu miłych słów, ile od Was, to chyba nigdy w życiu nie słyszałam, dziękuję za to.

Poznałam wielu wspaniałych ludzi i przytulam Was, płacząc nad tą cholerną klawiaturą.

Przepraszam, że nie odpisuję, nie mam na to siły. Nie mam też siły gdziekolwiek się teraz pojawiać, pewien rodzaj zaufania, który trzeba mieć, aby się w takich miejscach pojawiać, sukcesywnie zostawał naruszany,

Dziękuję za wszystko.
N. G. M.

You Might Also Like

0 komentarze