xx1859xx. Jestem w zawieszeniu.

15:41

Jacek patrzy na mnie i mówi "rozsypałaś się jakoś". Przez zawilgocony umysł nie przechodzi "no co Ty, kurwa, nie powiesz". Hamuję kolejny spazm i przestaję płakać. On wypisuje te same leki, co od dłuższego czasu. Mówię, że w wakacje będziemy zmieniać nasenne, bo te nie działają. I w końcu adresuję ten zarzut. Przecież zazwyczaj jestem rozsypana, przecież tylko dobrze udaję i zamiatam siebie w jeden kąt, głównie pod dywan. Podobno nie, podobno ze mną gorzej. "Ale przecież jesteś mądra". Nie żartuj sobie Pan ze mnie, gdybym była mądra, to bym nie odjebała takiej maniany.

Grozi mi niedopuszczenie do pierwszych terminów. Nie wiem jak to ogarnę, ale muszę. Nie ma nic poza studiami. NIC.

You Might Also Like

0 komentarze